Dla tych, co do Tokio

(Nie)Wyjeżdżającym, polecam zabrać książkę Art Space Tokyo - wg czołowych jap-hipsterów jest to bardzo ważna lektura - dla tych, co jadą, jak i tych, co nie mają zamiaru jechać do Tokio. Ten wpis normalnie zachowałabym tylko dla siebie, ale skoro zbliżają się święta, wiem, że kupowanie dla mnie prezentu bywa trudne. Ułatwiam Wam to.

Horyzont zdarzeń

Nie przekonuje mnie wszystkie projekty, ale w coś w tym jest. Może po prostu skojarzenia z literaturą bardziej, niż odniesienie do rzeczywistości (o ile literatura nie jest rzeczywistością). Pewna potencjalność, która się tam kryje i czeka na rozwój. Zdecydowanie bardziej podoba mi się projekt RICKY niż HOLLYWEED, który mierzi chyba zbytnią oczywistością.

Potrzebuję białych ubrań na white sensation!!!!

Martwili się, że to Pan P. zamyka fabrykę i koniec z kultową formą fotografii. Oczywiście tysiące projektów walczy o to, by to nie przemieniło się w zamglone wspomnienie. Jednak przecież kultura (bo przecież nie showbiznes) zje się sama i przemieli wszystko, w odpowiednim czasie wypuszczając nową formę, która w oparciu o stare da poczucie, że sentymentalizm jest na miejscu. Polaroid project na razie tylko dla owocowych padlinożerców, ale co tam… poczekajmy na wersje dla zwykłych użytkowników i zróbmy sobie profil na flickerze. Dla tych, co lubią patrzeć - film z muzyką, która przywodzi mi na myśl wiele rzeczy… ale czy polaroidy?

P.S. Dziękuję wolfheadowi za inspirację w temacie tytułu.

Zamien i na G

Jeszcze nie ta pora

iPhony są wszędzie (przynajmniej jak się patrzy z tej strony od oceanu), teraz pora na pierwszą wprawkę Google na rynek komórkowo-sprytnych telefonów. G-1 bo taka nosi nazwę to nowe cacko nie zachwyca swoimi parametrami - kubatura większa od ifona, no i wbrew zapowiedziom nie do końca otwarty (nie uświadczysz na nim skajpa), ale jak to mawiają to pierwszy model, a logo Google to na nim na razie tak na przylepkę. Na telefon od google z prawdziwego zdarzenia przyjdzie jeszcze chwilkę poczekać. W stanach można G1 nabyć wyłącznie w sieci T-mobile. Tutaj można przeczytać do Wired ma na jego temat do powiedzenia.

A tak przy okazji warto poświęcić 15 minut swego życia na zapoznanie sie z artykułem na temat tego jak ifon zmienil perspektywe firm telekomunikacyjnych, które dotychczas traktowały komórki jak śmieci i tanie dodatki do swoich miesięcznych abonamentów.

Dream On

How to clean everything

mr

Minna Resnick jest ikoną - małą i raczej niewidoczną w świetle reflektorów. Jednak to przecież nieistotne, liczą się prace, które zaskakują łączeniem rzeczy i kompozycją. Korzysta z pozostałości z poprzednich lat i za pomocą niestarzejącej się metody zmienia ich kontekst, uzyskując nowe znaczenia. Co przede wszystkim lubię, to zaskoczenie, kiedy patrzę na grafikę - zaskoczenie z racji tego, co łączy, a potem tego, co się ujawnia.

read this skip that

Nowa strona, która codziennie dostarczy ci 10 najciekawszych historii ze świata. Jej założycielka, była redaktor naczelna magazynów “The New Yorker” i “Vanity Fair” porównuje swoje nowe dziecko do oczytanego, inteligentnego przyjaciela, którego każdy powinien mieć. Na serwis składają się oryginalne teksty (1/3 zawartości) oraz odnośniki do innych źródeł. Wersja beta prezentuje się bardzo zachęcająco. I już trafiła im się bardzo medialna historia: na łamach “TDB” Christopher Buckley, syn ikony amerykańskiego zatwardziałego konserwatyzmu, Williama F. Buckleya, oficjalnie poparł Baracka Obamę w wyborach prezydenckich, przez co stracił pracę w magazynie “The National Review”.

Zombie Zombie

Zombie Zombie. My heroes.

Japanese Outsiders

rv

W najnowszym numerze Raw Vision (magazynowi poświęconemu sztuke outsiderów - in. sztuce wizjonerskiej, naiwnej, prymitywnej - jak zwał, tak zwał) jest artykuł o Joe Colemanie (to nie może być przypadek, że kolejne uobecnienie Virala wsparte przez mediumblog jest również o nim), ale przede wszystkim jest conieco o sztuce japońskich outsiderów. Na www tylko skrót artykułu, ale już pojawiają się tam pewne osoby, o których warto dotyczać sobie już we własnym zakresie. Do dodatkowej lektury blog Art Found Out.

So many amazing things happen in the blink of an eye

WebUrbanist zebrał imponującą kolekcję fotografii high speed. Rzeczy wybuchają, są miażdżone młotkiem, dziurawione kulami, wrzucane do wody etc. Mrugnij i przegapisz.

P.S. od razu przypomniała mi się końcówka Zabriskie Point.