Jamnik liże moją dłoń, ja płaczę.

W wolnych dniach czytam “Dzienniki ze Spandau” i trochę grzebię w sieci szukając rzeczy związnych ze Speerem. Jest wiele, łatwo dotrzeć, nie ma sensu nawet dawać linków.

Samą książkę polecam nie tylko fanom. Momentami jest nudne i nie chcę posądzać autora o słaby styl czy też nieciekawe życie. Po prostu ten upływ czasu, wiele stron i brak nadziei na inne zakończenie. Jest dużo ironii, co oczywiście nadaje ludzką twarz wszystkim uwięzionym. Trudno by tej ludzkiej twarzy nie było.

2 grudnia 1952
Dönitz odbył dzisiaj półgodzinną rozmowę z żoną. Po powrocie powiedział sarkastycznie: “Było całkiem miło, prawie intymnie. Obecni byli tylko rosyjski tłumacz, francuski sous-chef, strażnik i na zmianę jeden z dyrektorów”.

Polecę też coś innego: Za namową wolfheada (zapewne zdajecie sobie sprawę, jak bardzo bałam się ulec jego namowom, znając jego gust serialowy) obejrzałam dwa odcinki “American Horror Story” (gra tam żona trenera z “FNL”). Polecam. Tak świątecznie.

Światłem Ciała Jest Oko

Osiemnastowieczny tajemniczy “Szyfr Copiale” został wreszcie złamany. Na tym jednak nie koniec, bo rozszyfrowany tekst okazał się opisem rytuału inicjującego do tajnego stowarzyszenia, tzw. “Zakonu Okulistów”, ogarniętych obsesją na punkcie oftalmologii. Spekulować można więc dalej, a w międzyczasie news ten na pewno doda tak potrzebnej energii tym łamaczom szyfrów, którzy nadal łudzą się, że kiedyś rozszyfrują Manuskrypt Voynicha.

Moby-dick

ksiomzkunio wieszszszsz

Było już wszędzie więc jedziemy!

Znowu bibliofilia, znowu nekrofilia

hard sci-fi

We start with a single crystal sapphire wafer and coat it with a thin (~1µm thick) ceramic material called yttrium barium copper oxide (YBa2Cu3O7-x ). The ceramic layer has no interesting magnetic or electrical properties at room temperature. However, when cooled below -185ºC (-301ºF) the material becomes a superconductor. It conducts electricity without resistance, with no energy loss. Zero.

Superconductivity and magnetic field do not like each other. When possible, the superconductor will expel all the magnetic field from inside. This is the Meissner effect. In our case, since the superconductor is extremely thin, the magnetic field DOES penetrates. However, it does that in discrete quantities (this is quantum physics after all!) called flux tubes.

Inside each magnetic flux tube superconductivity is locally destroyed. The superconductor will try to keep the magnetic tubes pinned in weak areas (e.g. grain boundaries). Any spatial movement of the superconductor will cause the flux tubes to move. In order to prevent that the superconductor remains “trapped” in midair.

We start with a single crystal sapphire wafer and coat it with a thin (~1µm thick) ceramic material called yttrium barium copper oxide (YBa2Cu3O7-x ). The ceramic layer has no interesting magnetic or electrical properties at room temperature. However, when cooled below -185ºC (-301ºF) the material becomes a superconductor. It conducts electricity without resistance, with no energy loss. Zero.
Superconductivity and magnetic field do not like each other. When possible, the superconductor will expel all the magnetic field from inside. This is the Meissner effect. In our case, since the superconductor is extremely thin, the magnetic field DOES penetrates. However, it does that in discrete quantities (this is quantum physics after all!) called flux tubes.
Inside each magnetic flux tube superconductivity is locally destroyed. The superconductor will try to keep the magnetic tubes pinned in weak areas (e.g. grain boundaries). Any spatial movement of the superconductor will cause the flux tubes to move. In order to prevent that the superconductor remains “trapped” in midai

Breathe. Then step. Breathe. Then step.

Komiks “The Zen of Steve Jobs” opowiada o trwającej dekady znajomości założyciela Apple’a z roshim Kobunem Chino Otogawą, japońskim mistrzem Zen tradycji Soto. Wygląda na to, że skupia się na wpływie buddyzmu na twórczą filozofię Jobsa. Czy będzie to jedynie kolejna hagiografia, kolejne “Tao Kubusia Puchatka”, element pośmiertnej oferty dla “pokolenia SJ” a może coś rzeczywiście wartościowego, czas pokaże (Na swoim blogu nauczyciel zen Brad Warner lekko podśmiewa się z jednej ze scen). Wydawcą jest magazyn “Forbes”, Na razie można rzucić okiem na cztery panele.

nic nie jest oczywiste, a wszystko jest możliwe

Rzadko się zdarza, aby jakiś magazyn naszpikowany był takimi tekstami, że chce się go przeczytać od deski do deski. Z tym większą dumą polecamy wam premierowy numer kwartalnika “Trans/Wizje”, w którym mieliśmy zaszczyt zamoczyć lekko nasze mediumowe paluszki. W środku m.in. znakomite wywiady z Kennethem Angerem, Z’EVem, Stanislavem Grofem, Peterem Christophersonem, Ralphem Metznerem, sylwetka Siergieja Paradżanowa, Gustav Meyrink, kulty ibogainowe, magiczne źródła komiksowych superbohaterów, Paul Laffoley i moc innych rzeczy, o których nawet nie wiedzieliście, że chcecie je znać.

Od 19 października “T/W” dostępne są w Empiku, ale warto też kupić bezpośrednio od wydawcy, w sklepie Okultury, gdzie oprócz promocyjnej ceny dostaniecie również mały pocztówkowy bonus. Zajrzyjcie również na ich stronę oficjalną.

‘trick people who like movies into buying the books’

rum diary

HST (click)

‘bibliofil i sam nie czyta i nie pożyczy innemu’

Mr Sweetie (inner)

- wbrew temu co napisał przedwojenny patron mniejszości seksualnych i żyd z pochodzenia (a tylko przy okazji tłumacz), współtwórca tego uroczego magazynu postanowił stworzyć, na razie niewielką, lecz miejmy nadzieję rosnącą w siłę, bibliotekę mniejszych i większych, acz szczególnych wydawnictw. Żebyśmy wszyscy na starość oślepli jak Borges.. i jak on czytali dalej. Jako, że ostatnio kochamy modne self publishingi – które w postmarksistowskich landach to bardziej kwestia że tak powiem ontyczna a edycje ltd mają więcej wspólnego z bytem kształtującym świadomość niż z burżuazyjnym ekskluzywizmem – Danieli Pianetti zaprasza wszystkich (hmm, iście lewacko!) do udostępniania za darmo swoich artbooków, zinów i innych, jak to mówią, imponderabiliów wielkiej zmiany, kiedy ponderabilia rozczarowania tą ostatnią są wciąż boleśnie uchwytne. Czytajmy, snobujmy się i zakrapiajmy oczy, zalewajmy drogą prasę soczewicowym srappucino, wertujmy edytoriale na kiblu, łykajmy wyciąg z borówek i nośmy okulary w rogowych oprawach, czekajmy na kolorowe ereadery, których ekrany nie reagują kiedy stukamy w nie jak idioci, szukajmy na aukcjach zeszytów starych komiksów i wbrew kosmosowi wyciągajmy je z foliowych koszulek, z rumieńcami odbierajmy paczki z amazona kupione z pożyczonych kart i znowu z rumieńcami – lecz tym razem zmęczenia i zimna (i paletą z drukarnii na śniegu) – żyjmy, na kredyt.

Szatan zjadł mi ciastko

Bo po słońcu zawsze przychodzi deszcz…

W dobie rasowych zamieszek interkulturowe cytaty (jak capoeira czy tai chi) ustąpić powinny ‘prawdziwej-samo-obronie.com’. Człowiek Zachodu walczy bowiem o europejską tożsamość nie tylko poprzez sposób krojenia arbuza czy trening przy śpiewie ptaków (wsłuchajcie się w ścieżkę dzwiękowa w końcowej scenie z workiem), ale przede wszytskim pozostając wierny STYLOWI. Moda to polityka.