Pretty Post-Apo

rosa

Rosa - mocno stylizowany animowany krótki metraż w post-apokaliptycznej estetyce. Pierwsza, niechybna lawina skojarzeń to oczywiście Ghost In the Shell, który sam w sobie jest samplingowym fenomenem. Coś miłego i lekkiego na niedzielnego kaca.

Hiding from The Man, skulking in shadows

Platformówka “Stealth Bastard”, nieślubne dziecko “Super Meat Boy” i “Metal Gear Solid” – do ściągnięcia całkowicie za darmo.

[props 2 mokasyn]

Bo po słońcu zawsze przychodzi deszcz…

W dobie rasowych zamieszek interkulturowe cytaty (jak capoeira czy tai chi) ustąpić powinny ‘prawdziwej-samo-obronie.com’. Człowiek Zachodu walczy bowiem o europejską tożsamość nie tylko poprzez sposób krojenia arbuza czy trening przy śpiewie ptaków (wsłuchajcie się w ścieżkę dzwiękowa w końcowej scenie z workiem), ale przede wszytskim pozostając wierny STYLOWI. Moda to polityka.

Magick Wars

dr-dee-opera

Parę lat temu głośno było o projekcie opery o życiu Johna Dee, słynnego XVII angielskiego okultysty, astrologa, kartografa oraz szpiega. Libretto miał napisać Alan Moore, a za oprawę muzyczną odpowiadać miał Damon Albarn (Blur, Gorillaz). Ostatecznie autor “Watchmen” wycofał się z projektu, gdyż jego zdaniem Albarn nie wypełnił swojej części umowy (a wiemy jaki nasz brodacz drażliwy jest na punkcie dotrzymywania słowa). Niedokończone libretto autor zamieścił w czwartym numerze magazynu “Strange Attractor”.

Karawana potoczyła się dalej bez Moore’a, Doctor Dee miał swoją premierę 1 lipca. Albarn nie tylko napisał muzykę, ale również zagrał jedną z ról. Jak sam twierdzi, podczas prac nad operą zaczął zgłębiać nie tylko biografię Dee, ale również zainteresował się magią, próbował nawet skontaktować się z jego duchem. Posunął się nawet do stwierdzenia: “Magic and the occult are part of my life. I’ve got to come out of the closet with this”. Lider Gorillaz wyszedł więc z okult-szafy. Nie spodobało się to Stewartowi Lee, znanemu brytyjskiemu komikowi, czemu dał wyraz w jadowitym artykule na łamach “Guardiana” (przy okazji oberwało się Davidowi Bowie), oskarżając wokalistę m.in. o oportunizm i zwyczajne lansowanie się na maga.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Lee jest dobrym znajomym Alana Moore’a, z którym współpracował przy niejednym projekcie. Nie wiadomo, czy Moore w jakikolwiek sposób zachęcił komika do napisania tego (przyznajmy, słabego i nieśmiesznego) tekstu. Mleko jednak się rozlało, ciekawe czy sprawa będzie miała ciąg dalszy. Ciekawe czy kolejnym krokiem będzie magiczna wojna na klątwy. Nad wszystkim jednak unosi się lekki smród żenady.

‘don’t go to the Tate Modern’

Drugs, Disease and Death

Zmarł komik Mike DeStefano. Zawał serca w wieku 44 lat. Wychowany przez ulice Bronxu włoski cwaniak, w wieku 12 lat uzależniony od heroiny, zarażony HIV, żona umiera na AIDS – to tylko kilka punktów jego przepełnionego tragedią życia. Z tej “czarnej nocy duszy” wyciąga go buddyzm i mocne postanowienie zrobienia kariery w stand-upie. Ze swoich negatywnych przeżyć uczynił oręż, ale jego brutalna szczerość na scenie i w wywiadach nigdy nie otarła się nawet o tanią eksploatację własnych słabości. Dopiero zaczynał osiągać sukces, zostawił za sobą ledwie dwa albumy i tę łamiącą serce opowieść. I chociaż talentem nie może równać się z też przedwcześnie zgasłymi Billem Hicksem czy Mitchem Hedbergiem, będzie mi go bardzo brakować.

“Putting your propaganda people in a room with senators doesn’t look good”

psyops-crest

Historia ma już tydzień, ale warto przypomnieć tym, którym mogła umknąć. Kolejny dziennikarski strzał w dziesiątkę “Rolling Stone’a”, tym razem nie o bankowym przekręcie stulecia (o czym pisał promowany przez nas Matt Taibbi), ale o czymś jeszcze ciekawszym. Otóż jak się okazuje, armia amerykańska w Afganistanie za cel swoich “psy-ops” wzięła polityków europejskich i amerykańskich. Co jest na tyle nielegalne, że wzbudziło protest samego oddziału, który miał to robić. Działa wojny psychologicznej skierowano więc przeciwko swoim, a wszystko po to, by zapewnić dodatkowe fundusze wojnie, której wygrać się nie da.

Jak to zwykle bywa kiedy chodzi o takie brudne sztuczki, znamienne jest to, o czym artykuł nie mówi. Trudno uwierzyć, że poprzestano na łagodnych środkach perswazji, ale wkraczamy tu już na poletko teorii spiskowych i czarnych operacji wywiadowczych – kto chce, znajdzie więcej. Ciekawym ćwiczeniem jest też obserwowanie reakcji mediów amerykańskich na tę historię – to samo w sobie jest już kolejnym wydaniem psy-ops.

old is new…new

BlackMagic

(Nie mieszcząc się) w ramach podsumowań, niszowy faworyt tamtego roku? Szczerze wierzę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. W końcu skoro nawet Žižka się ogląda, czytanie o filmach ma sens wtedy, kiedy naprawdę ciężko je obejrzeć. Chyba że… (Na utube od godzin kilkunastu i kto teraz powie, że na medium nie ma nowych staroci?!)

“But, in 2010 I’m marching to a different tune.”

Premiera nowej płyty Death In June już za nami, wiele osób było zaskoczonych miło nowym kierunkiem, jaki obrał na “Peaceful Snow” Douglas P. Na osobną uwagę zasługuje jednak historia tego, jak doszło do powstania płyty i poznania Miro Snejdra, którego to grę na fortepianie słychać na albumie. Polecam wywiady z oboma panami na łamach serwisu “The End Of Being”. Douglas jak zwykle w zanadrzu ma ciekawe historyjki i nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie wsadził kolejnej szpili Davidowi Tibetowi.

A kto jeszcze nie miał okazji posłuchać płyty, może to zrobić tutaj, całkiem legalnie.

You will be required to know the password and the secret signs of the Order*


Pierwszy link to dawno już zamknięta wystawa Roberta Crumba. Przedstawiać raczej nie trzeba. Wygląda imponująco, bo cudownie chłodno w stosunku do natłoku wizualnego w ramach. Chciałabym zobaczyć taką wystawę komiksu w P. Majstersztyk kuratorski.


Druga zaś wystawa – również miniona w Paryżu. Mohamed Bourouissa może powinnam kojarzyć, ale proszę o wybaczenie, że dopiero obecnie do tego dotarłam. Dzielnice paryskie bez sznytu egomanii francuskiej. Niby reportaż, ale jest coś w tym ucięciach nie-gazetowyborczego. Jest w tym poezja, która nie wkurwia przy pierwszej linijce. Jest też mocno hormonalnie i filmowo.

*… both of which may be learned in a few minutes.