W skrócie – by nie zapomnieć

Wywiad z Douglasem Couplandem na temat igrzysk – krótki i zabawny w niezrozumieniu. Zaś na JT artykuł o społecznościowym obliczu gangsterski (amerykańskiej, nie japońskiej) – cytat konieczny:

Gang use of Twitter and Facebook still lags behind use of the much-older MySpace, which remains gang members’ online venue of choice. (czy tylko mnie to śmieszy?)

I wart poświęcenia dużej ilości czasu wywiad z McCarthy’m. (Oprah dla wielkich fanów).

Blame Jay. Blame Conan.

Po siedmiu miesiącach powstał problem. I długi wpis na wiki. Porozumienie osiągnięte, a mnie ciągle męczy myśl, że nasza tv jest jakaś taka upośledzona. Brak postaci to nie jedyny problem (Did he say ‘performer’?), gdyż bardziej męczący jest brak pewnego rozbudowanego pola, gdzie zamieszkałyby takie postacie.
A tak w sumie to chciałam polecić Wildbirds & Peacedrums, Szwedki i Szweda, którzy zdają się być czymś więcej niż pierwsza 10. na Pitchforku 2009 (Girls?! Girls?! ok. Pitchfork zawsze był grzeszny, ale Girls?!). Polecam przede wszystkim występy w altanie w miejskim parku (?).

Terrorists wins!

Dwoje Anglików, wkurzonych faktem, że 4 rok z rzędu świątecznym nr.1 w ich kraju będzie jakaś syfna ballada zwycięzcy programu “The X Factor”, zorganizowali w internecie (BookFace oczywiście) kampanię, której sukces jest o tyle zaskakujący, co satysfakcjonujący. Numerem 1 na Wyspach dzięki będzie “Killing In The Name” Rage Against The Machine.

“I don’t have to believe what they believe”

Na stronie magazynu “LIFE” opublikowano bardzo ciekawy fotoreportaż, będący fragmentami książki Anthony’ego Karena pt. “The Invisible Empire: Ku Klux Klan.” Warto zajrzeć też na jego stronę domową, gdzie pokazuje zdjęcia m.in. praktykujących wudu, polowań na foki, z haitańskiej rzeźni itd.

The Mask Of Mount Fuji

Widziałem już we Wrocławiu japońskich turystów chodzących w chirurgicznych maskach (oczywiście w obawie przed świńską g.), ale niestety żaden nie miał takich wypasionych wzorów, jakie proponuje Yoriko Yoshida.

czas. przestrzeń. wydarzenie.

I like to start the day with a bang

Ponieważ ostatnio NIC ciekawego nie ma w internecie. Naprawdę. Postanowiłam pociągnąć lans. Koncert Wieży Fabryk. Wież Fabryk, który promujemy tylko dlatego, że lubimy wokalistę – a bardziej jego fioletowe potwory. Zaś dla tych, co bardziej z duchem, blog Mokasyna, który debiutuje bardzo poetycko (i zupełnie inaczej niż znamy go w postaci wpisów na grupowych, wieśniackich blogach).