4 Rooms at F13

wp

Pierwsza wystawa w mieszkaniu nr 13. Kolejne w planach.

animal planet

Jeśli ktoś powiedziałby mi że: czarno/białe foty zwierząt oblane, lekko, romantycznym sosem “niedoostrzenia” zrobią nam mnie wrażenie - pewnie palnąłbym go po głowie. A tu takie zaskoczenie, w dodatku te zdjęcia robi Włoch!!!! taki prawdziwi z Italii!!! a oni owszem maja vogue itd, ale foty robi Maisel.
(włochów kojarzę tylko z kolorowych koszul i żelu na głowie)
italska dzikość

Taschen wiosna/ lato 2008

Po pierwsze Ed Fox, nie jestem fanem stup, a już na pewno nie dziewczęcych, ale ten album zapowiada się naprawdę fajnie.
po drugie Hiroshige -  to coś specjalnie dla mazgai. Duża sztuka XL.
XXL tego zestawienia. Pornograficzny album poświęcony wielkim chujom - dla wszystkich sizequeen. Uwaga! można popaść w czasowa depresję (no chyba że jest się stylistą…)
I mój osobisty faworyt - powojenne Niemcy w zdjęciach Josefa Heinricha Darchingera. Coraz bardziej kręci mnie fotogafia dokumentalna… choć może bardziej to retro.
Są jeszcze Chiny, zbiorówka z I-D czy Pan Wool ale to wszystko znajdziecie na stronie.

wciagaj

snow
‘During the preparation of “Nest,” a new exhibition on view at the Deitch Projects’ 76 Grand Street gallery, artists Dash Snow and Dan Colen invited 30 volunteers to spend three days shredding 2,000 New York City telephone books in a grimy and most unusual installation. The group spent midnight to 8 a.m. each night wading in waist-deep shredded paper, creatively destroying everything in their process by drinking, peeing and painting while spending quality time together creating their dwelling. This performance was based on previous incidents where the artists rent a hotel room, shred phone books, string up the sheets, turn on the taps and take drugs such as mushrooms, cocaine and ecstasy until they feel like hamsters (read article in NY Magazine).’ Uffff. Ja tylko wciagnalem Pana Sniega polaroidy a tu nagle cale historie hedonistycznych, mlodych artystkow co i rusz, co i rusz. Ok, takie czasy, asy, basy, kielbasy. Pora sie zmiksowac…

Uwatenage!

Część ludzi myśli, że sumo jest nudne. Nie powinni oni niczego oglądać,  już nigdy.

Nie przeczytacie o tym na wiki, ale to że po raz kolejny wzeszło dziś słońce, zawdzięczamy niezliczonym Gyojii i ich bojowym wachlarzom
- co dokumentuje film powyżej.

Jako że dziś, aby zaistnieć w Warszawie, nie wystarczy powiedzieć kilku słów
o wektorze moralnym Houellebecqa, to potrafi każdy w Warszawie, 
- dobrze jest znać zastępczy, równie głeboki temat.

Może nim być lista wszystkich technik kończących w sumo - kimarite. Wiele z nich, np. okurigake może również posłużyć do spłatania doskonałego figla znajomej lub znajomemu, wedle upodobań.

101Tokyo

101Tokyo to praktycznie internetowa broszura towarzysząca targom sztuki współczesnej, odbywających się (niespodzianka) w Japonii. Sporo nazwisk do wykucia i tyle samo obrazków do obejrzenia.

Czarna Książeczka

bb

Pentagram wypuściło the Black Book - 800-stronicowe portfolio z ich ostatnimi projektami. Wydrukowane na biblijnym papierze, alfabetycznie ułożone  - od architektury, po grafikę. Kto miał szczęście, mógł załapać się na darmowy egzemplarz. A reszcie pozostaje lizanie monitora.

You are the perfect drug

Skoro Pan T. wraca do łask, warto przywołać Edwarda Goreya (bowiem to jego pracami Mark Romanek zainspirował się na tyle by zrobić teledysk dla Pana T.).

eg

Edward Gorey był pisarzem i ilustratorem, a nawet bardziej gdzieś pomiędzy, gdyż słowo i obraz istnieje u niego jednocześnie i nierozłącznie. Wyjątkowym - jego patrzenie na świat bliższe było bardziej Poe’go niż postmodernistycznej kresce. I na dodatek miał niesamowite poczucie humoru. Napisał i zilustrował ponad 100 książek - taka tytaniczna praca była poniekąd też wynikiem jego sposobu życia. Bez partnera czy partnerki (I’m neither one thing nor the other particularly), miał wielu przyjaciół, ale mimo wszystko samotność było tym, czego potrzebował.

:: dom Goreya ::
:: dokument ::

Kino Albino

and

Wystawka z Moderna Museet będzie w lato w Londzie. Zastanawia mnie, jak oni zamierzają pokazywać jego filmy, bo będzie dość spory program. Największa retrospektywa w lato 2007 jego filmów - 2-miesięczny cykl, to było coś - i kino świetnie sie sprawdzało… Sala kinowa ma fajny klimat dla tych dziwnych filmów.

Koen

Księgarnie fotograficzne nasiąkają mnie smutkiem. Pierwszy euforyczny strzał opada po przejrzeniu piątego albumu, kolejne zdjęcia więdną jak czerwone kwiaty a piękno z oczu ucieka. Przychodzi nuda, bezsensowe przechadzki pomiędzy pułkami, przypadkowe odwiedziny i kartkowanie. Czasem tylko napotkamy coś co zwróci naszą leniwa uwagę, ale nie znamy autora, przestajemy sobie ufać i zastanawiamy się, czy to co widzimy, rzeczywiście jest dobre.
Potem jest już z górki. Panika, potop nowych zdolnych, nieznanych. Wychodzimy.
***
Te zdjęcia oglądałem parokrotnie, album Park powracał za każdym razem gdy stawałem w lewym/górnym roku księgarni (licząc od wejścia). Seksualnie, znajomo bo noc i park/pikietowo, bo weegee i jego infrared foty z kina, prześwietlenia i czarne oczy.
Wtedy odszedłem, zostawiłem, teraz wracam. Szukając tych zdjęć otworzyłem drzwi o których napisze później.