Everything That Ever Was – Available Forever
mazgai | bialy humor, czarny humor, kult, literatura
‘The Lord of the Rings’ used to be ours and only ours simply because of the sheer goddamn thickness of the books.
Etewaf. Tekst na Wired Wake Up, Geek Culture. Time to Die nas kompletnie rozbił, ale i zjednoczył. Mówi dokładnie to, co czujemy. Myślimy. U każdego jednak błyska inny moment. Może jest to za późno, może zbyt dużo tam narzekania. Ale nie sposób odmówić temu szczerości i emocji (jednocześnie), które – by powiedzieć banalnie – nie są mocną stroną współczesnych mediów.
Szczerość dominuje też odnalezionej na aukcji książce HST Better Than Sex. Czytając, mam dreszcze. Tak jakbym oglądała pierwszy raz Wszyscy ludzie prezydenta. Albo JFK. Nie chodzi o nazwiska, daty i miejsca. Ale o relacje, znaczenie i całe to bagno, jakie niesie ze sobą polityka. Do tego świetnie wizualnie, szkice, kartki wielokrotnie przefaksowane, urokliwe zdjęcia. I piękny język. I piękne odniesienia (chociażby do Markiza de Sade). Koniecznie!
We used to wait
mazgai | blog, czarny humor, kult, lans, literatura
Jeżeli oczekujecie nowości - to z nowych rzeczy, leniwie polecam If we don’t, remember me. Oraz: Eggleston w LA – jego głos kojarzy mi się z WSB.
Jeżeli nie oczekujecie staroci, nie ma sensu czytać dalej.
dla mnie najbardziej emocjonalnie działający teledysk (w tej czy innej wersji) minionego roku. może chodzi o bieganie.
Opóźnione podsumowanie. FB i nasze ogólne lenistwo (czy też zapracowanie, zależy jak spojrzeć) niszczy powoli naszą potrzebę/chęć pisania na medium. Bez rozpaczy, raczej po prostu smutek tropików. W końcu to był dobry rok.
Będzie jednak o starociach – i może rzeczywiście powoli przekształcamy się w starożytnych Greków, którzy w swych pismach narzekali na młodzież i upadek czasów. Podsumowanie dekady w literaturze zrobiła GW i naprawdę [i muszę tutaj użyć tego strasznego słowa: KURWA] nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego obok Rotha, Littella i Munro, znalazł się Larsson i jego “Millennium”. Oczywiście, fenomen, oczywiście, odrodzenie kryminały, ale czy podsumowanie nie powinno jednak mówić o czymś, co przetrwa okres marketingowego zachłyśnięcia. Rozumiem zawrót głowy czytelników, w końcu Wharton i Carroll też miał swój czas, ale czy jednak nie chodzi o a) emocje / doświadczenie i b) język / formę / styl. I ciągle szukanie nowej synapsy do pobudzenia? Obnażenie Larssona najlepiej ukazuje się na audiobooku – można umrzeć ze śmiechu, wsłuchując się w te naprawdę chujowo napisane zdania. A jeśli to kwestia tłumaczenia (ktoś powie), to przecież te postacie, te koszmarnie wydumane postacie, proszę o reakcję ze strony niebios/piekieł.
Literacko ten rok u mnie należy (rok jako moment czytania, a nie wydania) przede wszystkim do Vollmanna i jego opus magnum, Wallace’a i koszmarnie dla mnie trudnego Infinite Jest (zachwyca mnie pewna synchroniczność tego doświadczenia z opisami na The A.V. Club). I lokalnie do: oczywiście Bernharda (mimo oficjalnego boomu na niego w polskich szeregach), Grofa (mimo zastrzeżeń wolfheada co do drugiej wydanej), Genesis Crumba (zawsze lubiłam biblię w obrazkach) i Kinga (Pod kopułą – mimo zakończenia). Pośrednio też do Slavoja Žižka, ale nie oszukuję tutaj – przyjmuje go tylko w wizualnej wersji. Książek ostatecznie nie czytam, czasami jedynie krótkie teksty czy wywiady. Hip(t)sersko czytam tylko Freuda.
Na marginesie, muzycznego podsumowanie dekady GW nawet nie komentuje. Trudno komentować Pana Roberta. A swojego podsumowania 2010 w muzyce nie podaje, nie ma czym się chwalić – wiadomo bowiem (i niestety wstydliwie pokazuje to nawet mój profil na last.fm), że prócz KW i jego MBDTF, trudno tu coś podać konkretnego, chociaż było parę zaskoczeń (jak chociażby Arcade Fire).
W sztuce – z racji bywania, tylko i wyłącznie wystawa Luciana Freuda w Paryżu. Reszta, czyli lokalna, jest zbyt rodzinna, nawet jeśli odpowiada na potrzeby wyższego rzędu.
Podobno mój wybór jest pomiędzy komfortem i stresem a stresem. Czy zatem można uznać to za wybór? Ostatecznie jednak zamiast komfortu wybieram zakupy na amazonie (o dziwo po lekturze polskiego wydania VICE, polskiego, ale oczywiście nie o Polsce), gdzie przekraczam swoje możliwości o jakieś 200 zł. I tyle z komfortu.
Cytat ze spamu jak motto tego wpisu: People deserve wealthy life time and loans or short term loan would make it much better. Just because freedom depends on money state.
It’s a great record
mazgai | komiks, literatura
Trochę z literek. Martwią mnie recenzje nowej powieści Douglasa Couplanda Player One. Poprzednia Gum Thief była naprawdę niezła. Początkowo nie byłam przekonana, ale zmieniłam zdanie po głębszym wczytaniu – zdecydowanie zasługuje na uwagę, zwłaszcza w wydaniu podwójnym (wraz z fikcyjną powieścią z powieści). Player One mówi o piątce ludzi na tle globalnej katastrofy. Przeczytać trzeba, opinie później.
Czekam na polskie wydanie Freedom Jonathana Franzena – wychwalana przez wszystkich czarowników w USA, ale ciągle nie jestem w stanie przekonać się do tego pisarza. Wierzę w jego dobre pisarstwo, brakuje mi jedynie miłosnego przekonania. Dopisane do listy ważnych rzeczy do nadrobienia – Oprah nie może się mylić.
I na koniec – nasi francuscy szpiedzy donoszą, że nowa powieść Michela Houellebeca La carte et le territoire jest naprawdę genialna. Wszyscy o niej mówią. Zatem my też mówimy.
I jeszcze trzy typy z czystym sercem: Pod kopułą S. Kinga (mimo debilnego zakończenia), Imperial Bedrooms B.E. Ellisa (mimo iż to sequel) oraz Nemesis P. Rotha (chociaż tak naprawdę to chodzi o przywołanie innej, dawno już wydanej książki Rotha – Operacja Shylock, ale tę nową też warto).
Dla tych, co wolą obrazki, ranking z Wired odn. komiksów. Dobry kompas na parę wieczorów.
Adolf Hitler presents Hermann Goering with The Falconer, czyli twarda teoria
mazgai | literatura, malarstwo, politikon zoon, sztuka

Wywiad, który chciałabym polecić, nie jest nowy. Czyli na przekór wszystkiemu, polecam staroć. Zeszłej jesieni Hal Foster, historyk sztuki i krytyk, zapytał różnych krytyków, kuratorów, co to obecnie znaczy “contemporary“. Na wywiad trafiłam teraz. Nie zrażajcie się długością, rozmowa jest naprawdę ciekawie poprowadzona i nie powinna tak łatwo znudzić. Lektura nie tylko dla historyków/krytyków.
I żeby dobić teorią, to trafiłam na projekt The Arcades Project Project, który rozpala moją ostatnio utajoną miłość. Zapewne hipserzy (tak, dokładnie tak) wyczytali już wszystko co chcieli z Waltera Benjamina, ale my tutaj chcemy polecić dalszą, głębszą lekturę. Do tego mocno hipertekstową, co przynosi dodatkową przyjemność, niczym labirynt encyklopedyczny. Przeskakując z jednego hasła do drugiego, łatwo się zaplątać, ale bez strachu. Zawsze możemy wrócić do głównego wątku.
Bez wątpienia łączy się tematycznie z powyższym polecanym wywiadem, ale znajdziecie tam też inne tropy, także literackie (chociażby Edgara Alana Poe i Dona DeLillo). Zatem misyjnie polecam do przeczytania, od razu poczujecie się lepiej.
Existence is random, czyli Alan Moore przemówił*
mazgai | ikona, illuminati, komiks, kult, lans, literatura, live, magick, publikacje, video
Kolejne uobecnienie, czyli Alan Moore w polskich domach. Miligram (czyli mutacja po mediumblogu) wypuściło książkę “Alan Moore. Wywiady“, dwie długie rozmowy, które zostały przeprowadzone przez Billa Bakera. Czytajcie, a znajdziecie. Jeszcze w cenie promocyjnej, ale niedługo. Zatem śpieszcie się, a dostaniecie.
* By wpisowi nadać wymiar osobisty: Wydanie tej książki jest dla nas spełnieniem wielkich marzeń, w czasach, kiedy to właściwie nikt już nie chce czytać. Bez kompromisów jednak, nawet w obliczu końca świata. Wzruszenie zatem jest tak mocne, że aż nieodpowiednie na wirtualną rzeczywistość. Polecamy. W planach więcej dobroci, o ile przetrwamy atak nowych bakterii.
20/10/2010
wolfhead | blog, excesy, fotografia, kult, lans, literatura, moda, queer, style, urban

Dziś rusza nowa odsłona strony dla każdego porządnego pedała. Przybywajcie, z morza, z lasu, z małych przytulnych norek, z wrzosów na balkonie – nowe ziemia dla wygnańców.
[mam dziś taki nastrój na urban/fantasy]
Merry Prankster
kormak | fotografia, ikona, kosmos, literatura

ACID CHRIST: Ken Kesey, LSD and the Politics of Ecstasy to nowa książka Marka Christensena, w której stara się on zgłębić fenomen Kena Keseya, autora Lotu nad kukułczym gniazdem. Jak doszło do tego, że zrezygnował on z kariery “następnego Normana Mailera, aby stać się kimś w rodzaju Chrystusa Kwasu”? Na łamach “Huffington Post” możecie obejrzeć galerię zdjęć z Acid Christ, a tam między innymi jedno, które wprawiło mnie w osłupienie, czyli… Bill Murray – jeszcze przed wielką karierą – jako członek ekipy telewizyjnej śledzącej Keseya i Burroughsa.
P.S. – tym, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o Kenie Keseyu polecamy przeczytanie znakomitej Próby kwasu w elektrycznej oranżadzie Toma Wolfe’a. Jak ćwierkają wróbelki, Gus van Sant wziął się za ekranizację tej książki.
Emotion gives an illusory focus and meaning to our lives
mazgai | literatura

Postaram się bardziej przystępnie i z jednym linkiem.
Thomas Ligotti jest w Polsce pisarzem bardzo słabo znanym. Nie ma tłumaczeń jego opowiadań czy książek (chyba jedno opowiadanie pojawiło się w jakiejś antologii). Co może wydawać się dziwne, gdyż Ligotti jest przecież pisarzem horrorów, a te cieszą się u nas wyjątkowym poważaniem. I po drugie, ma silne związki z Lovecraftem, a ten – wiadomo – ma rzeszę fanów.
Kiedy jednak zajrzy się do jego twórczości, chyba łatwo zrozumieć, czemu Ligotti jest ciągle na obrzeżach. Myślę, że problem tkwi w wymaganiach, jakie jako pisarz stawia przed czytelnikami. Jego styl pisania jest gęsty, nawarstwiający się znaczeniowo. Tematyka jest mroczna, wyłania się z najgłębszych rejonów świadomości / podświadomości, a co najgorsze – budzi demony, które może nie mają tysiąca macek, ale są tak przerażające, bo blisko nas. Są nami.
Ligotti wydał właśnie The Conspiracy against the Human Race – przewodnik po świecie pesymistycznych wizji w literaturze i filozofii.
Książkę znajdziecie w księgarniach (na Amazonie nawet fragmenty do poczytania), ja zaś polecam wywiad z 2006 roku. Wpierw doskonałe wprowadzenie do twórczości Ligottiego – doskonale rozjaśniające, co dla Ligottiego znaczy “horror”. Potem zaś naprawdę wciągająca rozmowa.
Have you ever met Pynchon? Nope. Met a man who had, though*
mazgai | blog, ikona, kult, literatura
Uwaga, będzie znowu dłużej.
Nigdy nie ukrywałam swojej słabości do Metzgera. Głównie za Disinfo, ale przecież nie tylko.
Ostatnio zamiast NYT/IHT przy porannej herbacie (oi! hipsterzy), tym razem polecam Dangerous Minds i wywiad z Williamem Gibsonem.
W trakcie trasy literackiej (czytasz to wolfhead? liczę na prezent na Gwiazdkę) Gibson spotkał się z Metzgerem i zaczął opowiadać. Zaczynanie dnia od Twittera** wydaje mi się słabym pomysłem, ale parę zdań od Gibsona zmienia moje podejście. Potem jest jeszcze lepiej. Piękny fragment o Kanadzie.
Nie wiem, ile wytrzymacie, ale warto do końca. Klasyczne pytanie o sposób pracy wbrew pozorom okazuje się ujawniać ciekawą odpowiedź.
Z nowych książek innych pisarzy to polecam (na razie z racji pojawiających się opinii niż własnego doświadczenia) Freedom Jonathana Franzera. Nie musicie wierzyć mi. Uwierzcie wpływowej czarownicy.
Przy okazji odwiedziłam FB Marty’ego Beckermana – nie zapominajmy o nim. Debiut to przecież czysta literatura, potem dziennikarstwo, na dobrym poziomie, jak chociażby ostatni, naprawdę świetny – chociaż mocno hermetyczny – tekst o Christine O’Donnell. Przy okazji odkryłam, ale bez zaskoczenia mając na uwadze historię (czyli Gay Talese i tekst o Sinatrze), że Esquire ma całkiem niezłych autorów.
* Czytajcie Twittera Gibsona. Ten wpis mnie naprawdę rozczulił. I parę innych również.
** Gibson jest w wieku mojej mamy. I ona ma Twittera, więc może jest coś na rzeczy.
Czy możemy chcieć więcej, czyli 10+1
mazgai | czarny humor, excesy, fur, illuminati, lans, literatura, magick, politikon zoon, queer, sztuka

Seks, naziści, Artaud, przemoc, HP Lovecraft, S/M(oore), rock’n'roll, szatan, Rice, masturbujące się zakonnice, Genet, mondo, homo. Brakuje tylko Wilsonowskich i Leary’owskich suplementów (i emo dresów). Jesteśmy w Niebie.