Sen o perfekcji
five | blog, filmoteka, lans, urban, video
Ten dokument to kolejna, mała cegiełka w wizerunku Japonii, jako zbiorowości ludzi o specyficznym etosie życia, ale też etosie, który niezauważalnie przechodzi do niebytu.
Jiro Dreams of Sushi to historia mistrza sushi Jiro Ono w poszukiwaniu perfekcji. Oficjalna premiera w stanach 9 marca 2012. Czekamy z niecierpliwością.
Magick Wars
kormak | dźwięki, kult, lans, magick, walka

Parę lat temu głośno było o projekcie opery o życiu Johna Dee, słynnego XVII angielskiego okultysty, astrologa, kartografa oraz szpiega. Libretto miał napisać Alan Moore, a za oprawę muzyczną odpowiadać miał Damon Albarn (Blur, Gorillaz). Ostatecznie autor “Watchmen” wycofał się z projektu, gdyż jego zdaniem Albarn nie wypełnił swojej części umowy (a wiemy jaki nasz brodacz drażliwy jest na punkcie dotrzymywania słowa). Niedokończone libretto autor zamieścił w czwartym numerze magazynu “Strange Attractor”.
Karawana potoczyła się dalej bez Moore’a, Doctor Dee miał swoją premierę 1 lipca. Albarn nie tylko napisał muzykę, ale również zagrał jedną z ról. Jak sam twierdzi, podczas prac nad operą zaczął zgłębiać nie tylko biografię Dee, ale również zainteresował się magią, próbował nawet skontaktować się z jego duchem. Posunął się nawet do stwierdzenia: “Magic and the occult are part of my life. I’ve got to come out of the closet with this”. Lider Gorillaz wyszedł więc z okult-szafy. Nie spodobało się to Stewartowi Lee, znanemu brytyjskiemu komikowi, czemu dał wyraz w jadowitym artykule na łamach “Guardiana” (przy okazji oberwało się Davidowi Bowie), oskarżając wokalistę m.in. o oportunizm i zwyczajne lansowanie się na maga.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Lee jest dobrym znajomym Alana Moore’a, z którym współpracował przy niejednym projekcie. Nie wiadomo, czy Moore w jakikolwiek sposób zachęcił komika do napisania tego (przyznajmy, słabego i nieśmiesznego) tekstu. Mleko jednak się rozlało, ciekawe czy sprawa będzie miała ciąg dalszy. Ciekawe czy kolejnym krokiem będzie magiczna wojna na klątwy. Nad wszystkim jednak unosi się lekki smród żenady.
‘don’t go to the Tate Modern’
barelli | blog, lans, literatura, moda, style, video, walka
Soft Focus
kormak | bialy humor, czarny humor, kult, lans, video, web-broadcasting

Punkowy dandys Ian Svenonius w internetowej telewizji VBS prowadzi(ł?) talk-show, do którego zaprasza najciekawsze postaci ze świata muzyki. To rzadka okazja posłuchania naprawdę ciekawej wymiany myśli bez bicia piany, nawet jeśli czasem gość wyraźnie rozbawiony jest inteligenckimi pytaniami Svenoniusa i robi sobie jaja (jak Will Oldham) albo kiedy gość wygląda na nierównoważonego psychicznie i bełkocze momentami (jak zawsze śliczna Chan Marshal). Wśród rozmówców m.in. Genesis P-Orridge, Andrew WK, Henry Rollins oraz Ian MacKaye. Rozmowy stare, a i sam kanał to oczywiście ramię “Vice’a”, ale na szczęście polska mutacja nie wzięła się za robienie rodzimego bękarta (chyba).
Where all young people go to retire
kormak | bialy humor, czarny humor, lans, video
“Portlandia”, nowy serial amerykańskiego kanału IFC, dzięki magii internetu dostępny także u nas [mrug, mrug]. Telewizyjne dziecko duetu Fred Armisen (”Saturday Night Live”) i Carrie Brownstein (wokalistka Sleater-Kinney) to przewrotna satyra na – a jakże – hipsterów oraz wszelkie absurdy, których źródłem jest Portland – najbardziej wyluzowane, proekologiczne, lewackie i białe miasto w USA. Prawie jak Kanada. Pierwszy odcinek obiecujący, świetni goście w epizodach (Steve Buscemi!) i dobra muzyka. Plus nostalgia za latami 90.
We used to wait
mazgai | blog, czarny humor, kult, lans, literatura
Jeżeli oczekujecie nowości - to z nowych rzeczy, leniwie polecam If we don’t, remember me. Oraz: Eggleston w LA – jego głos kojarzy mi się z WSB.
Jeżeli nie oczekujecie staroci, nie ma sensu czytać dalej.
dla mnie najbardziej emocjonalnie działający teledysk (w tej czy innej wersji) minionego roku. może chodzi o bieganie.
Opóźnione podsumowanie. FB i nasze ogólne lenistwo (czy też zapracowanie, zależy jak spojrzeć) niszczy powoli naszą potrzebę/chęć pisania na medium. Bez rozpaczy, raczej po prostu smutek tropików. W końcu to był dobry rok.
Będzie jednak o starociach – i może rzeczywiście powoli przekształcamy się w starożytnych Greków, którzy w swych pismach narzekali na młodzież i upadek czasów. Podsumowanie dekady w literaturze zrobiła GW i naprawdę [i muszę tutaj użyć tego strasznego słowa: KURWA] nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego obok Rotha, Littella i Munro, znalazł się Larsson i jego “Millennium”. Oczywiście, fenomen, oczywiście, odrodzenie kryminały, ale czy podsumowanie nie powinno jednak mówić o czymś, co przetrwa okres marketingowego zachłyśnięcia. Rozumiem zawrót głowy czytelników, w końcu Wharton i Carroll też miał swój czas, ale czy jednak nie chodzi o a) emocje / doświadczenie i b) język / formę / styl. I ciągle szukanie nowej synapsy do pobudzenia? Obnażenie Larssona najlepiej ukazuje się na audiobooku – można umrzeć ze śmiechu, wsłuchując się w te naprawdę chujowo napisane zdania. A jeśli to kwestia tłumaczenia (ktoś powie), to przecież te postacie, te koszmarnie wydumane postacie, proszę o reakcję ze strony niebios/piekieł.
Literacko ten rok u mnie należy (rok jako moment czytania, a nie wydania) przede wszystkim do Vollmanna i jego opus magnum, Wallace’a i koszmarnie dla mnie trudnego Infinite Jest (zachwyca mnie pewna synchroniczność tego doświadczenia z opisami na The A.V. Club). I lokalnie do: oczywiście Bernharda (mimo oficjalnego boomu na niego w polskich szeregach), Grofa (mimo zastrzeżeń wolfheada co do drugiej wydanej), Genesis Crumba (zawsze lubiłam biblię w obrazkach) i Kinga (Pod kopułą – mimo zakończenia). Pośrednio też do Slavoja Žižka, ale nie oszukuję tutaj – przyjmuje go tylko w wizualnej wersji. Książek ostatecznie nie czytam, czasami jedynie krótkie teksty czy wywiady. Hip(t)sersko czytam tylko Freuda.
Na marginesie, muzycznego podsumowanie dekady GW nawet nie komentuje. Trudno komentować Pana Roberta. A swojego podsumowania 2010 w muzyce nie podaje, nie ma czym się chwalić – wiadomo bowiem (i niestety wstydliwie pokazuje to nawet mój profil na last.fm), że prócz KW i jego MBDTF, trudno tu coś podać konkretnego, chociaż było parę zaskoczeń (jak chociażby Arcade Fire).
W sztuce – z racji bywania, tylko i wyłącznie wystawa Luciana Freuda w Paryżu. Reszta, czyli lokalna, jest zbyt rodzinna, nawet jeśli odpowiada na potrzeby wyższego rzędu.
Podobno mój wybór jest pomiędzy komfortem i stresem a stresem. Czy zatem można uznać to za wybór? Ostatecznie jednak zamiast komfortu wybieram zakupy na amazonie (o dziwo po lekturze polskiego wydania VICE, polskiego, ale oczywiście nie o Polsce), gdzie przekraczam swoje możliwości o jakieś 200 zł. I tyle z komfortu.
Cytat ze spamu jak motto tego wpisu: People deserve wealthy life time and loans or short term loan would make it much better. Just because freedom depends on money state.
Existence is random, czyli Alan Moore przemówił*
mazgai | ikona, illuminati, komiks, kult, lans, literatura, live, magick, publikacje, video
Kolejne uobecnienie, czyli Alan Moore w polskich domach. Miligram (czyli mutacja po mediumblogu) wypuściło książkę “Alan Moore. Wywiady“, dwie długie rozmowy, które zostały przeprowadzone przez Billa Bakera. Czytajcie, a znajdziecie. Jeszcze w cenie promocyjnej, ale niedługo. Zatem śpieszcie się, a dostaniecie.
* By wpisowi nadać wymiar osobisty: Wydanie tej książki jest dla nas spełnieniem wielkich marzeń, w czasach, kiedy to właściwie nikt już nie chce czytać. Bez kompromisów jednak, nawet w obliczu końca świata. Wzruszenie zatem jest tak mocne, że aż nieodpowiednie na wirtualną rzeczywistość. Polecamy. W planach więcej dobroci, o ile przetrwamy atak nowych bakterii.
20/10/2010
wolfhead | blog, excesy, fotografia, kult, lans, literatura, moda, queer, style, urban

Dziś rusza nowa odsłona strony dla każdego porządnego pedała. Przybywajcie, z morza, z lasu, z małych przytulnych norek, z wrzosów na balkonie – nowe ziemia dla wygnańców.
[mam dziś taki nastrój na urban/fantasy]
The Mystery Of The Seven Stars

Południowoafrykańscy elektro-folkowcy z grupy Fulka (o których pisaliśmy w lutym) wydają swoją debiutancką płytę 11 października. Na tej stronie do posłuchania i darmowego ściągnięcia trzy piosenki.
Czy możemy chcieć więcej, czyli 10+1
mazgai | czarny humor, excesy, fur, illuminati, lans, literatura, magick, politikon zoon, queer, sztuka

Seks, naziści, Artaud, przemoc, HP Lovecraft, S/M(oore), rock’n'roll, szatan, Rice, masturbujące się zakonnice, Genet, mondo, homo. Brakuje tylko Wilsonowskich i Leary’owskich suplementów (i emo dresów). Jesteśmy w Niebie.