I Am Platypus!

Nie wiem do końca o co chodzi, bo pasek komiksowy Truck Bearing Kibble jest znakomity. Abstrakcyjne poczucie humoru najwyższej próby, pełne szczegółów obrazki, puenty takie, że nie wiadomo czy parsknąć śmiechem, czy popłakać przed monitorem.

Problem w tym, że jest to bardzo podobne do Perry Bible Fellowship Gurewitcha i The Far Side Larsona. Trochę to psuje mi pełnię przyjemności z czytania i oglądania. Z drugiej strony, dobrych komiksów nigdy nie za wiele.

Jesus Christ, who the hell is this?

Kolejny mocny pasek komiksowy, trochę w tradycji niezrównanego Morning Glory. Polecam szczególnie serię o lordzie i jego lokaju.

Ironman book

ir

Niby po czasie, bo właściwie kogo jeszcze interesuje ‘Iron Man’… Ale czy wiadomość, że Jeff Bridges robi fotki nie jest sama w sobie już ciekawa? Fotografuje i to całkiem nieźle. Rolę też odgrywa dobór sprzętu, ale tak naprawdę istotny jest Ironman.

Garfield minus Garfield = …

Kiedy z pasków o Garfieldzie wytniemy Garfielda, co nam zostanie? Groteskowa, surrealistyczna, ale głównie przygnębiająca opowieść o Jonie Arbuckle, mężczyźnie mieszkającym samotnie gdzieś na anonimowym przedmieściu, pogrążającym się powoli w depresji. Studium szaleństwa.

Jon talks to himself, attempts to amuse himself, and bursts into tears, or just winds up staring blankly at walls.

brutally honest without worrying about being correc

Szperając w programie komiksowej  imprezy w Londynie natknąłem się na komiks o niezwykłym tytule. Trucker Fags in Denial jest mistrzowskim tytułem (dosłownie tytułem) klękam przed niem na kolana i oddaje mu cześć. Sam komiks jes† całkiem zabawny i bezsensowny – zdecydowanie warty zobaczenia.
Autorzy: Jim Goad /Jim Blanchard to para skurwieli zafascynowanych zapyziałą Ameryką, duet kutasów szczających ciepłym piwnym szczochem na polityczną poprawność i dobre wychowanie.
Całkiem to wszystko przyjemne.

The Marvel

Jack Parsons – genialny naukowiec, współtwórca Jet Propulsions Laboratory, któego praca znacznie przyczyniła się do rozwoju programu lotów kosmicznych. Na jego cześć nazwano krater na ciemnej stronie Księżyca. Parsons był także jednym z pierwszych amerykańskich uczniów maga Aleistera Crowleya, przywódcą Loży Agape zakonu O.T.O. i przyjacielem L. Rona Hubbarda (późniejszego założyciela Kościoła Scjentologii), z którym wspólnie przeprowadzał okultystyczne ceremonie. Według popularnej legendy jeden z takich rytuałów sprowadził do naszego wymiaru UFO.

Na tej stronie znajdziecie internetowy komiks w odcinkach będący biografią Jacka Parsonsa. A jeśli macie ochotę na więcej, zapoznajcie się z tekstem “Antychryst, seks i kosmici” Dariusza Misiuny ze strony Okultury.

Sen czy jawa

stewart

Seaguy powraca. Troche odnowiony, troche bardziej dorosly. Tymczasem niezalezny projekt rysownika Seaguy’a Camerona Stewarta wyglada calkiem interesujaco- Sin Titulo, w kazda niedziele na twoim ekranie.

MBX

Na oficjalne stronie projektu garść grafik i kilka słów od autora. Denerwuje mnie tylko Coming Soon. Jak długo soon???

Wywiad z Grantem M w którym opowiada o całej sprawie.
Blog wydawnictwa.

kormak, dzięki z cynk…

Jason X-12: Shit, you fucking shitter!

Trafiłam na American Elf w wersji książkowej. Pierwsze pięć lat czytałam przed snem, po śnie i pomiędzy. Wiele kwadratów nie jest zabawnych, bez puenty i jednozdaniowego strzału. Bez płaczu z offu, bez śmiechu wywołanego sztucznie dobraną tonacją. Jest powtarzalny: Elf ciągle rzyga i choruje. Spandy także rzyga – ale u kotów to przecież wyraz miłości.

Jednak chodzi o projekt – przypadkowy w początkach, konsekwentny w ciągłości. Projekt pisania o sobie i rzeczach/ludziach/zwierzętach dookoła. Wiem o jego życiu więcej, niż o swoim. Moc leży w totalności, powtarzalności i odrzucenia realności. Albo może przywrócenie realności.

Myślałam, że wszyscy to znają. Okazuje się, że nawet wszystkowiedzące persony żyją w niewiedzy. Czytajcie zatem od początku, kiedy to komiksowy dziennik dopiero kwitł w jego głowie. Nie czytajcie od końca, gdy już dziennikiem ukształtował swój wpis na Wikipedii.

Spal ten sznur!

Shadow of the Collosus

Donkey Kong byl zręcznościowym wyzwaniem. The Riddle of master Lu jest uznawana za najcięższą do przejścia grę przygodową. Burn the rope jest czymś pomiędzy. Prosta grafika jest tylko zasłoną dla zwodniczo złożonej intelektualnej łamigłówki. Tu nic nie jest takie, jakie się wydaje.