Epos

mc

Michael Caines rysuje (pisze) poemat epicki. Purgastoria jest opowieścią o bohaterskiej podroży szkieletu, który pragnie na nowo stać się człowiekiem. Na swojej drodze spotyka wiele różnych postaci i zwierząt, obdarzonych niezwykłą mocą. Wyłażą inspirację Gilgameszem czy Dante, widzimy zaś dziwaczne stwory, łóżka szpitalne z kroplówką oraz bogów, którzy walczą o swoje miejsce w historii. Wszystko ma swoją logikę i przestrzeń, bez horyzontu.

You are the perfect drug

Skoro Pan T. wraca do łask, warto przywołać Edwarda Goreya (bowiem to jego pracami Mark Romanek zainspirował się na tyle by zrobić teledysk dla Pana T.).

eg

Edward Gorey był pisarzem i ilustratorem, a nawet bardziej gdzieś pomiędzy, gdyż słowo i obraz istnieje u niego jednocześnie i nierozłącznie. Wyjątkowym - jego patrzenie na świat bliższe było bardziej Poe’go niż postmodernistycznej kresce. I na dodatek miał niesamowite poczucie humoru. Napisał i zilustrował ponad 100 książek - taka tytaniczna praca była poniekąd też wynikiem jego sposobu życia. Bez partnera czy partnerki (I’m neither one thing nor the other particularly), miał wielu przyjaciół, ale mimo wszystko samotność było tym, czego potrzebował.

:: dom Goreya ::
:: dokument ::

Marsjanie atakują!

28

Nie chodzi tutaj o świetny film Tima Burtona, ale obrazki, które były dodawane do gum do żucia w 1962 roku (za Wielką Wodą). My mieliśmy Kaczora Donalda, a oni papierki z rysunkami Normana Saundersa. Jeżeli chodzi jeszcze o Marsjan, to polecam stronę Zeldy.

Wróćmy zaś do Saundersa, który czasami podpisywał się także jako Blaine. Tworzył dla różnych pulpów i od czasu do czasu zlecenia typu jak powyżej, które nie znalazły uznania wśród zatroskanych rodziców. Albo świetna seria naklejek z Frankensteinem (i innymi stworami). Bardzo mnie zauroczyły mnie ilustracje na okładki męskich magazynów - te rozrywane skąpe sukienki przez hitlerowców…

Więcej na stronie, polecam zwłaszcza biografię napisaną przez syna. I zdjęcie Saundersa z czasów dzieciństwa.

ns

Dla dzieci

pg

Wydawane u nas książki dla dzieci zazwyczaj mają ohydne ilustracje (o wyjątkach można przeczytać w ostatnim numerze 2+3d). Gdzieś tam jednak poza granicami jest wielu ciekawych ilustratorów i grafików, którzy potrafią zaprezentować znacznie więcej niż wystrzałowo-rażące kolory i rysunki, inspirowane (w swojej makabrycznej formie) niejedną bajką z Disneya.

W właśnie w tej otchłani znalazłam Patricka Gannona. Nie robi wyłącznie rzeczy dla dzieci i może nie wszystko jest zachwycające, ale jest dużo interesujących prac (prezentowanych także na blogu), jak chociażby grafiki do japońskiej historii o duchach.

Miligram | First Season PDF

miligram first season pdf

Pobierz.

Jap-hipsterzy

Przeglądając strony w poszukiwaniu japońszczyzny w wszelkim - bardziej krytycznym wymiarze - w końcu chyba odnalazłam mój mały raj i niczym el hombre dorado podniecam się malutką żyłką, która dopiero za parę tysięcy lat spłynie rzeką informacji.

Meta no Tame to blog, który powstał przy innej stronie, lekko wypełnionej niusami i muzyką japońską z lat 60. i 70. (niczym z tamtejszych studniówek). Dopiero co powstał, więc apetyt na razie został miło pobudzony. Ale już trochę o literaturze (i nie Panu MH, które owszem lubię, ale chce wierzyć, że powieść współczesna się na tym nie kończy), coś tam o żigolakach (o których nota bene widziałam kiedyś niezły dokument na YouTubie oczywiście) i Numero Tokyo, a na deser komentarze na temat wpisów z The Moment hipstera Johna Jaya.

A propos T Magazine - troszkę się jak na razie podniecamy, chociaż chciałabym zobaczyć wersję papierową. Śliczne logo, niezła strona (chociaż nawigacja mnie denerwuje), ale za to dobre rzeczy w środku. Warto się przemęczyć.

Red Head

and

Androgyne Magazine. Przypadkiem znalezione bardzo mnie zaciekawiło - jednak nie dało się tej ciekawości zaspokoić, bo jedynie można sobie przejrzeć ostatni numer, a na dodatek mogę to tylko zrobić do pewnego momentu. A ciekawość zżera. Zatem do prześledzenia i przyjrzenia się, jak się rozwinie.

A Channel Zero DesignBook

bw

145 stron Briana Wooda. Grafiki, plakaty, kadry z komiksów, szkice.

Do ściągnięcia w pdf. Podziwiać.

While this was probably not a Freemason satellite…

23

Na stronie magazynu “Space Review” zamieszczono ciekawy artykuł dotyczący symboliki umieszczanej na oficjalnych logach misji kosmicznych NASA. Ujawniają one często szczegóły, które są objęte klauzulą tajności. Patrząc się na niektóre z naszywek nietrudno pojąć, czemu przyciągają uwagę teoretyków spiskowych. Inne z kolei wyglądają jak żywcem wyjęte z chust żołnierzy idących do rezerwy. Czy te symbole mają znaczenie czysto prozaiczne, czy kryje się za nimi coś głębszego, bardziej ezoterycznego?

Hera and Akut

Spóźnione: Herakut.