The walls have a life of their own
drozdal | design, grafika, komiks, urban

Na rozkaz szczupaka
mazgai | grafika, literatura

Z dzieciństwa przede wszystkim pamiętam bajki angielskie (z rewelacyjnego wydania książkowego) oraz te ze Wschodu (opowiadane przez dziadka), przesiąknięte orientalnymi przyprawami. Kiedy zatem trafiłam na stronę z ilustracjami z bajek rosyjskich, to jakbym ugryzła magdalenkę.
Nie tylko Japonia
mazgai | design, grafika, malarstwo

Start Drawing to strona, gdzie można znaleźć wielu azjatyckich ilustratorów, grafików etc. Jak to bywa na tego typu stronach, nie wszyscy są dobrze. Dużo sentymentu i kiczu. Ale co ważniejsze, możemy chociaż trochę popatrzeć na różnego rodzaju prace np. z Malezji, Filipin czy Wietnamu.
Czarna Książeczka
mazgai | architektura, design, fotografia, grafika, lans, sztuka, urban

Pentagram wypuściło the Black Book - 800-stronicowe portfolio z ich ostatnimi projektami. Wydrukowane na biblijnym papierze, alfabetycznie ułożone - od architektury, po grafikę. Kto miał szczęście, mógł załapać się na darmowy egzemplarz. A reszcie pozostaje lizanie monitora.
Typo
cylinder | czarny humor, design, grafika, kult

W komercyjnym, czy też w artystycznym obliczu typografii Nikolay Saveliev odnajduje całe pokłady cynizmu i społecznej ironii. Chłodno, minimalnie i ironicznie.
I Could Tell You But Then You Would Have to be Destroyed by Me
kormak | czarny humor, design, grafika, illuminati

Pisałem już tu kiedyś o dziwacznej symbolice naszywek projektów kosmicznych NASA. Jak się okazuje, tradycja umieszczania zagadkowych, hermetycznych, czasem żartobliwych (albo wszystko to naraz) znaków jest bardzo długa wśród tzw. “czarnych projektów” wojskowych (black-ops). Trevor Paglen, autor i fotograf zajmujący się tajnymi sprawkami armii poświęcił temu nawet książkę.
Do przeczytania także artykuł w “New York Timesie”.
Epos
mazgai | grafika, literatura

Michael Caines rysuje (pisze) poemat epicki. Purgastoria jest opowieścią o bohaterskiej podroży szkieletu, który pragnie na nowo stać się człowiekiem. Na swojej drodze spotyka wiele różnych postaci i zwierząt, obdarzonych niezwykłą mocą. Wyłażą inspirację Gilgameszem czy Dante, widzimy zaś dziwaczne stwory, łóżka szpitalne z kroplówką oraz bogów, którzy walczą o swoje miejsce w historii. Wszystko ma swoją logikę i przestrzeń, bez horyzontu.
You are the perfect drug
mazgai | grafika, ikona, literatura, sztuka
Skoro Pan T. wraca do łask, warto przywołać Edwarda Goreya (bowiem to jego pracami Mark Romanek zainspirował się na tyle by zrobić teledysk dla Pana T.).

Edward Gorey był pisarzem i ilustratorem, a nawet bardziej gdzieś pomiędzy, gdyż słowo i obraz istnieje u niego jednocześnie i nierozłącznie. Wyjątkowym - jego patrzenie na świat bliższe było bardziej Poe’go niż postmodernistycznej kresce. I na dodatek miał niesamowite poczucie humoru. Napisał i zilustrował ponad 100 książek - taka tytaniczna praca była poniekąd też wynikiem jego sposobu życia. Bez partnera czy partnerki (I’m neither one thing nor the other particularly), miał wielu przyjaciół, ale mimo wszystko samotność było tym, czego potrzebował.
:: dom Goreya ::
:: dokument ::
Marsjanie atakują!
mazgai | grafika, ikona, komiks, kult

Nie chodzi tutaj o świetny film Tima Burtona, ale obrazki, które były dodawane do gum do żucia w 1962 roku (za Wielką Wodą). My mieliśmy Kaczora Donalda, a oni papierki z rysunkami Normana Saundersa. Jeżeli chodzi jeszcze o Marsjan, to polecam stronę Zeldy.
Wróćmy zaś do Saundersa, który czasami podpisywał się także jako Blaine. Tworzył dla różnych pulpów i od czasu do czasu zlecenia typu jak powyżej, które nie znalazły uznania wśród zatroskanych rodziców. Albo świetna seria naklejek z Frankensteinem (i innymi stworami). Bardzo mnie zauroczyły mnie ilustracje na okładki męskich magazynów - te rozrywane skąpe sukienki przez hitlerowców…
Więcej na stronie, polecam zwłaszcza biografię napisaną przez syna. I zdjęcie Saundersa z czasów dzieciństwa.

Dla dzieci
mazgai | grafika

Wydawane u nas książki dla dzieci zazwyczaj mają ohydne ilustracje (o wyjątkach można przeczytać w ostatnim numerze 2+3d). Gdzieś tam jednak poza granicami jest wielu ciekawych ilustratorów i grafików, którzy potrafią zaprezentować znacznie więcej niż wystrzałowo-rażące kolory i rysunki, inspirowane (w swojej makabrycznej formie) niejedną bajką z Disneya.
W właśnie w tej otchłani znalazłam Patricka Gannona. Nie robi wyłącznie rzeczy dla dzieci i może nie wszystko jest zachwycające, ale jest dużo interesujących prac (prezentowanych także na blogu), jak chociażby grafiki do japońskiej historii o duchach.