formalist jackstraws and unmotivated camera mischief

W 1996 r. Geir Jennsen, czyli tytan ambientu nagrywający pod pseudonimem Biosphere, poproszony został o skomponowanie muzyki do “Człowieka  z kamerą”, jednego z najsłynniejszych filmów dokumentalnych wszechczasów – według wskazówek pozostawionych przez samego reżysera. W 2001 r. soundtrack ukazał się na płycie. Teraz zaś możemy się przekonać, jak prezentują się połączone ze sobą dźwięk i obraz.

Gasimy światło, prosimy głośno nie mlaskać i wyłączyć komórki.

Simultaneous Conjugation of Four Spirits in a Room

Alan Moore i jego nieślubny syn (ploteczki!) Stephen O’Malley (Sunn o))), Khanate, KTL etc. ) łączą siły. Pierwszy napisze tekst zainspirowany dwoma obrazami, drugi skomponuje do tego muzykę. Rezultatem będzie performance, który obejrzeć będzie można w Laing Art Gallery w Newcastle. Jak tam będziecie, to róbcie zdjęcia, nagrywajcie, wyślijcie nam!

we wanted to avoid the clichés as much as possible

danielle_van_ark_juliette_lewis

kiedyś robiłem zdjęcia na koncercie Iggy Popa.* bylem przerażony, multum wypasionych fotografów z wielkimi obiektywami i rybackimi wdziankami. ja bylem małym skulonym chłopcem. do czasu. przypadek sprawił że zostałem oblany sztuczną krwią. wyglądałem jak po obrzędach ku czci Mitry. wyluzowałem.
mimo tak miłych doświadczeń spod sceny uważam że nie ma bardziej chujowej fotograficznej opcji niż zdjęcia z koncertów. rybie oko, pot, perspektywa żaby i niech ludzie krzyczą i skaczą!!! już chyba tylko foty metalowych kapel w jesiennym lesie bardziej mnie dołują.
i oczywiście w tym momencie pojawia się akademia 23 i udowadnia że każdą konwencję da się zmiażdżyć i postawić na nogi.
koncert
metale
after/diary
nowy numer GUP

*wiem, powtarzam się.

“people” or “army”

Odrobina prywaty i nepotyzmu. Kuzynka z Afryki ma kapelę. O nazwie Fulka. Pierwszy kawałek do ściągnięcia tutaj lub do odsłuchu na eFBi. Dziękuję za uwagę.

We Are Only Riders

Szkoda, żeby taki album przeszedł niezauważony wśród premier bardziej glamour wydawnictw początku 2010 r. “We Are Only Riders” to hołd złożony Jeffreyowi Lee Pierce’owi, przedwcześnie zmarłemu liderowi amerykańskiej grupy The Gun Club. Trzy odnalezione szkice jego piosenek na warsztat wzięli jego przyjaciele oraz muzycy, którzy przyznają się do inspiracji twórczością Pierce’a. Line-up rewelacyjny wręcz, poczynając od Nicka Cave’a (i innych członków Bad Seeds), Lydii Lunch i Marka Lanegana (Screaming Trees, QOTSA, Soulsavers, Gutter Twins), a kończąc na Davidzie E. Edwardsie (16 Horsepower, Woven Hand), Crippled Black Phoenix i Debbie Harry (Blondie).

Posłuchajcie.

Somehow you don’t seem like a Bob to me. Is it okay if I call you Robert?

Historia Patti Smith i Roberta Mapplethorpe’a, która w końcu została spisana. Zajrzycie do środka i zakochajcie się w pierwszych wersach. Na dodatek – artykuł z Guardiana.

Blame Jay. Blame Conan.

Po siedmiu miesiącach powstał problem. I długi wpis na wiki. Porozumienie osiągnięte, a mnie ciągle męczy myśl, że nasza tv jest jakaś taka upośledzona. Brak postaci to nie jedyny problem (Did he say ‘performer’?), gdyż bardziej męczący jest brak pewnego rozbudowanego pola, gdzie zamieszkałyby takie postacie.
A tak w sumie to chciałam polecić Wildbirds & Peacedrums, Szwedki i Szweda, którzy zdają się być czymś więcej niż pierwsza 10. na Pitchforku 2009 (Girls?! Girls?! ok. Pitchfork zawsze był grzeszny, ale Girls?!). Polecam przede wszystkim występy w altanie w miejskim parku (?).

Рахманинов на видео

Nie każę Wam słuchać Siergieja Rachmaninowa, a raczej pooglądać. W tych krótkich filmach jest zanikająca wrażliwość na światło, cień i tym samym widzenie rzeczywistości. Czysta przeszłość widzenia.

Podsumowania po drugiej stronie

Wyjątkowo w tym roku nie pojawiły się podsumowania. Taka karma. Jednak nie mogę się oprzeć: oto na ukochanej stronie Néojaponisme pojawił się artykuł o japońskiej muzyce 2000-2009. Warto pogrzebać. Nawet jeśli ze ślepymi próbami.

We Are At War At War Are We

The Colbert Report Mon – Thurs 11:30pm / 10:30c
We Are at War – Philip Glass
www.colbertnation.com
Colbert Report Full Episodes Political Humor Economy

W ostatnim odcinku “The Colbert Report” niespodziewanym gościem był Philip Glass, który wykazał się sporym poczuciem humoru i dystansem do samego siebie, biorąc udział w parodii własnej twórczości. Bez złośliwości, lekko i zabawnie, jednocześnie wsadzając szpilę Republikanom.