ku pokrzepieniu serc

notebook on cities and clothes

mając nadzieję, że wielu z Was od dawna zna ten blog nie musiałem go polecać, bo jak jeszcze dziś reklamować blog a w zasadzie tumblr. 24h temu zmieniłem jednak zdanie bo tym razem utrata jest zbyt wielka. Wspólny film Wendersa i Yamamoto, dotychczas pokawałkowany na youtube i dostępny nielicznym szczęśliwcom na dvd, w końcu pojawił się w całości (w naszej właściwej rzeczywistości) za sprawą maniaków, którzy dotychczas zajmowali się skanowaniem białych kruków wydawniczych poświęconych modzie lat 90tych. lecz jakby nie o modę tu chodzi a odmienny kanon estytyczny naszej (?) zapomnianej kultury, w której kiełkowało choćby wiele nurtów fotografii, które do dziś przecierają nam oczy.  przekonajcie się sami, że można (było) inaczej.

Whether you’re the gimp or a post-apocalyptic warlord

Kiedy już świat się skończy, nadal trzeba będzie jakoś sobie radzić i – przede wszystkim – wyglądać dobrze. Tu z pomocą idzie Bob Basset i jego rzemieślnicy z Ukrainy, szykujący bajkowe wręcz cacka dla entuzjastów steampunku i nie tylko. Maski, zbroje, torby, buty oraz inne akcesoria (smoczy plecak FTW) – raczej dla bardziej zamożnych kolekcjonerów, ale popatrzeć zawsze można.

Little Big Man

Steve McQueen in Y.Y.

Chodził z R.Kawakubo, ma czarny pas karate, ubierał aktorów T. Kitano. Wczoraj otworzyli mu wystawę w V&A. Z tej okazji marudzą na niepokonanym showstudio, wznowili dokument W.Wendersa i książkę za którą zabiję. (kontakt poprzez redakcję)

Trochę dziwnie to tak wypada, kiedy Fabio Quaranta czerpiąc natchnienie z Current 93 tworzy kolekcję ubrań. Na dodatek daje jeszcze Davidowi Tibetowi wolną rękę aby ten opracował kilka wzorów na tshity. W designerskie fatałaszki Tibetowe będzie można się już poprzebierać na przełomie 2011 i 2012 roku. A na razie odbył się jedynie pokaz kolekcji we Florencji wszystko rzekomo poszło doskonale

..a nam pozostaje jedynie obejrzeć enigmatyczny klip “promujący” pokaz.

London is boring right now. You should go to New York.

Hiroshi Fujiwara (teraz 46-lat). Spróbujmy znaleźć te kilka zdań, które zdołają oddać wszystko, a zarazem nie będą wpisem o pozytywistyczno-wikipedystycznym charakterze.

Antymodowe działania Rei (nie zapominając o wpływie Issey i Yohji / Yōji) są istotne, ale przechylmy głowę i spójrzmy na urban (i street – ale mimo wszystko osobno, nie razem) w kraju moich marzeń. Jeżeli rzeczywiście chodzi o autoekspresję, a nie rebelię, to Fujiwara jest postacią, która zmienił tor młodzieńczej energii. Nigo robił mu herbatę, a Jun podawał ryż. Jako pierwszy j-DJ (?) nosił ze sobą własne winyle, nie zaś “pożyczał” z klubu (wyczuwamy wiedzę i władzę?). Jako pierwszy j-skejtowiec (?) nosił Stüssy. On stworzył Harajuku i jeszcze nie wieszczy jego końca.

Czas gigantów, których nikt nie zna. Chociaż oni w domu mają Richtera i Basquiata.

Tariki

Czy wspominałam o idea-mag? Zapewne i tak jest kojarzone, ale przypomnę. Wyszedł nowy numer, a tam dużo dobrego i dużo kłączy do zbadania. Zaciekawił mnie ruch Mingei (określony jak “Japanese folk art movement”) i postać Yanagi Sōetsu, który stworzył silne teoretyczne, ideologiczne podstawy tego ruchu. Znalazłam, że był twórcą dosyć kontrowersyjnej, jak na tamte czasy, teorii “piękna smutku”, wedle której koreańska sztuka jest odzwierciedleniem ich smutnej historii. Czemu kontrowersyjnej? Gdyż smutna historia nowożytnej Korei wiązała się z kolonializmem japońskim. Nie mógł mocniej uderzyć w japońskie brzuchy. (Później jego poglądy ewoluowały w różne strony i bardziej z tego potem był doceniany / krytykowany). Do zbadania.

Złoty pazur…

spikejonze

… na otarcie (słonych, prawdziwych) łez. (kormak, z dedykacją)

btw. jest też coś za darmo , jak to czytanie, lecz w horyzoncie skate… (dla niecierpliwych w kartkowaniu: ‘Goes the silencer upon the cold nozzles of the four-four caliber…’)

Austria rulez!*

Bardzo porządny serwis The Design Observer umieścił wywiad ze Stefanem Sagmeisterem. O jego słynnej przerwie w pracy i szczęściu – poniekąd trochę słodko. W sumie pierwszy raz go słyszę i ma cudowny akcent. Co automatycznie przypomina mi, że przecież jest z Austrii. Po książce “Wymazywanie. Rozpad” Thomasa Bernharda (którą męczę, ale z potężną dozą fascynacji i oczarowania) słuchanie Sagmeistera naznaczone jest niezwykłym mrokiem.

* Z książkowych wieści, to bardzo czekam na zamówionego Williama T. Vollmanna (752 stronybitches! wiem, wiem, wersja skrócona, ale… może za parę lat odważę się na te 3 tysiące stron). To może być nowa postać na mojej liście wielkich miłości z Ameryk (obu). W Polsce oczywiście Vollmann dostępny jest w wersji szczątkowej, ciągle zapowiadany przez jedno wydawnictwo i ciągle niewydany. Zaś lista jego polskich odpowiedników literackich na Wiki, to nieporozumienie.

I was a dog

Hitlera, Pawłowa i Thomasa Pynchona. Czyli kolejne uobecnienie mediumblogowych autorów.

Wystawa już niedługo, bo w piątek 28 sierpnia – start o 19.00. Zapewne i tak większość z Was jedzie na King Cannibala, dlatego zapraszamy przede wszystkim psy. Koty niech zostaną w domu i tak rządzą światem.

Prog Rock Kid’s Book!

Mediumowych wpisów o blogach z okładkami książek ciąg dalszy. Na stronie A Journey Round My Skull znaleźć można kolekcję naprawdę odjechanych ilustracji, ale nie tylko. Od razu miałem ochotę wygrzebać stare wydania polskich książek science-fiction, zeskanować i wysłać autorowi. Taka “Cyberiada” by mu się na pewno spodobała. Na flickrze też ma dużo dobrego.