Reality penetrating fantasy

Mieliśmy małą przerwę techniczną. Powrót zatem – chociaż po tak krótkiej nieobecności – powinien być znaczący. Zatem – porno i seks (numer 3). Czy to w wydaniu ulubuionego Bruce LaBruce, czy to ukochanego THS. Albo Christian Maury (zwł. Making off). I nie chodzi po prostu o 18+, gdzie laski zagrzewają chłopaków za pomocą odblaskowych strojów kąpielowych czy też słodkich, pasiastych podkolanówek. Jak w naturze, to bez odblaskowego sprayu, używanego w kwiaciarniach. No i oczywiście dla równowagi miejsce dla innych. W krwi, z bejsbolem i rokiem ‘69.

First of all, how can any single person be in three holes at once? Secondly, what the fuck is he talking about?

Matt Taibbi to dziennikarz piszący m.in. dla “Rolling Stone” i “New York Press”, którego często nazywa się spadkobiercą stylu gonzo Huntera S. Thompsona. I nawet jeśli te porównania są na wyrost, to trzeba przyznać, że Taibbi pióro ma znakomite i potrafi się poświęcić dla dobra pisanej historii (np. przez kilka miesięcy uczęszczał incognito na msze w jednym z najbardziej fanatycznych kościołów ewangelickich). Przez swój zjadliwy humor nieraz mu się obrywało, jak np. przy okazji tekstu o śmierci papieża. Jego długoletnim celem krytyki jest Thomas Friedman, uznany dziennikarz, kolumnista i pisarz -  niegdyś wielki zwolennik agresywnego kapitalizmu i wojny w Iraku, obecnie piewca ekologii i krytyk administracji Busha. Taibbi w recenzji jego najnowszej książki rozkłada go na łopatki, zaczynając od tego, że ten przeciwnik konsumeryzmu jest mężem spadkobierczyni sieci wielkich centrów handlowych i mieszka w gigantycznej posiadłości “do której ogrzania jedynie wschodniego skrzydła potrzeba osobnejplatformy wiertniczej”.

Advanced Person.

Jeszcze na poprzednim wcieleniu mediumbloga zachwycałem się Demetri Martinem. To jeden z moich ulubionych komików amerykańskich, ma niepowtarzalny styl, nie przeszkadza nawet ten jego hipsterski wygląd. Przez przypadek trafiłem na jego projekt, który powstał jako promocja Windows Vista. “Clearification” to nominowana do Webby Awards seria krótkich filmów, które powinny spodobać się szczególnie fanom twórczości Wesa Andersona. Warto pomyszkować po oficjalnej stronie, choćby tylko żeby tylko posłuchać monologów Martina, bo są zabójczo śmieszne.

Designer Toys

Cud nad Odrą. Subnormal (czyli sklep z vinylowymi zabawkami, które kochamy) wzięło sprawy w swoje ręce i przygotowało wystawę o tychże zabawkach. Na dodatek wystawa będzie we Wrocławiu w BWA Design – wernisaż już 23 stycznia 2009 o godz. 18.00. Obecność obowiązkowa.

W komentarzu: Nice to see you out of the house

rh

Profil Ryana Hancocka na Flickr pokazał W. Pokazał i potem już do tego nie wrócił, tylko gadał coś o tym, że piszę głupoty. Wróćmy zatem: parę sekund wcześniej: W. pokazał mi Ryana Hancocka z zapowiedział, że pewnie mi się spodobają. Mylił się. Spodobać to mi się może pani w telewizji. Ryana zdjęcia pochłonęłam, gubiąc po drodze parę oddechów. Dom w jego ujęciu to jakby scenografia do filmu, rzeczy nadbudowują swoje znaczenie i sprawiają, że nic nie jest tak samo. Nic. Mydło, doniczka i książki na szafie. Każdy z elementów odsłania jakąś historię. Nawet jeśli jest to historia czysto kompozycyjna.

Na jego stronie na deser malarstwo.

forceful basslines that could have performed CPR two fields away

Jah Wobble, ikona basu, współtwórca legendarnego Public Image Ltd., regularny współpracownik m.in. Billa Laswella i Briana Eno, 19 stycznia wydaje nowy album, na który czekam z wielką niecierpliwością. “Chinese Dub” to połączenie jego obsesji na punkcie dubu oraz elementów chińskiej muzyki ludowej (na co z pewnością miała wpływ jego żona Zi Lan Liao, światowej sławy wirtuozka guzheng). Dotychczasowe recenzje są entuzjastyczne, a kawałki udostępnione do odsłuchu na majspejsie Wobble’a – znakomite.

Okładki książek (znowu)

bbic

By policzyć od początku istnienia tego bloga, zapewne kilku/kilkunastokrotnie pojawiały się wpisy o okładkach książek. Od wyrafinowania i wzniosłości, po ostrzeżenia na kolejne lata. Zatem, Book By Its Cover – jako bardziej alternatywna wersja, która stara się zajrzeć dalej niż okładka.

Przemalowując “Infernal Affairs”

chow

Po miło i miękko – coś zabójczego. Dokształcając się w dziedzinie artystów z Hong Kongu (nie wyłącznie figurek i dizajnu), bez wątpienia trzeba zajrzeć na stronę artysty Chun Fai Chow. Maluje on filmy (i nie tylko), ale właśnie te filmy mnie przygniotły, a może najbardziej “Infernal Affairs” – przemalowane i sformatowane do krótkiego filmu – z napisami oczywiście. Są też inne kadry. Oprócz tego “klasyczne” malarstwo. Czuje mrowienie. Czysta wzniosłość.

Nihon kara tayori

kinako

Ostatnio przeglądałam fotologue japońskiego, gdzie – po długim czasie przyzwyczajania się do formy przeglądania – odkryłam dużo miejsko-wiejskiej i sentymentalno-naiwnej fotografii, którą osobiście bardzo lubię. Żadne tam avedonowskie oczywistości i celebryci/cenobici. Miło i miękko. Polecam jak na razie Kinakokinako oraz Exist Random.

Zaś w Art-U room odbyła się króciutka wystawa “Noah’s Ark” tandemu Tokyo Kamen. Bardzo japońskie (kawaii plus eko-przekaz). Sama galeria – przy okazji – warta odwiedzenia.

Na deser – spisana rozmowa (zapewne dostępna na YT) pomiędzy Foucault a Chomskym, czyli pomiędzy Władzą a Sprawiedliwością. Podniecające – na swój modernistyczny sposób.