minimal pulselike drones, intended for late night listening

W erę digital downloads wkroczył właśnie Justin Broadrick, geniusz znany z Godflesh, Techno Animal czy Jesu. Prowadzony przez niego label Avalanche Records przygotował ekskluzywną epkę jego gitaro-ambientowego projektu FINAL p.t. “Fade Away”, dostępna za śmieszne pieniądze w mp3 lub flac’u.

Kupujcie kupujcie, to będzie szansa na kolejne rarytasy.

Aha, tak w ogóle powyższe zdjęcie jest po prostu za-je-bi-ste.

Josh Graham wytyczna nową ścieżkę w nieznane

Wieloroby

Josh Graham, znany po pierwsze jako człek odpowiedzialny za oprawe wizualna koncertów Neurosis, po drugie jako designer koszulek i okładek albumów, które kochacie, po trzecie jako gitarzysta Red Sparowes i w końcu postanowił założyć swoj własny projekt.

Debiutancka płyta A Storm of Light - And We Wept The Black Ocean Within ukaże się nakładem Neurot Recordings na początku czerwca. Album (i limitowane edycję plakatu oraz rożnorakie fatałaszki) można zamówić już nie od dzisiaj w Blue Collar Distro.

I tak przy okazji Neurosis gra w Stodole wraz z A Storm of Light , nie wypada nie być, bo taka okazja nie powtarza się w zyciu dwa razy (biletów i tak pewnie juz nie ma).

Edit: Dla tych co nie wiedzą co to Neurosis - Klikamy tutaj.

Scratching the Surface: Japan

scratch

Ponieważ Mediumblog lubi się materializować, to zapraszamy na mediumblogowy pokaz filmowy, który jest uobecnieniem wpisu sprzed kilku miesięcy - czyli japoński hip hop w dokumencie “Scratching the Surface: Japan”.

Kolejny pokaz w czerwcu - dla magów i szamanów.

Spal ten sznur!

Shadow of the Collosus

Donkey Kong byl zręcznościowym wyzwaniem. The Riddle of master Lu jest uznawana za najcięższą do przejścia grę przygodową. Burn the rope jest czymś pomiędzy. Prosta grafika jest tylko zasłoną dla zwodniczo złożonej intelektualnej łamigłówki. Tu nic nie jest takie, jakie się wydaje.

berlin liebt dich

howl

Dwie galerie do polecenia z berlińskich podróży:

- pool gallery - całkowicie zaplanowane miejsce po uprzednim grzebaniu w internecie. Przestrzeń niewielka, ale wystawa fotografii Amy Stein świetnie tam się wkomponowała - amerykańskie pejzaże (pod)miejskie ze zwierzętami, dziwne miejsca i kadry oraz poprzebierane dzieci.

- galerie wohnmaschine - naprzeciwko pool i o wiele mocniejsze fotografie. Alec Soth po raz trzeci zawitał do tej galerii i tym razem przedstawił “Dog Days, Bogotá”, czyli zdjęcia ze stolicy Kolumbii. Portrety, pejzaże, wnętrza. Brutalnie chłodne.

Pies

Big Dog. Robot, ktry sam biega, sam zarzadza swoja rownowaga i wyglada makabrycznie podobnie do mangowych potworow. Ku mojemu zaskoczeniu, powstal w Bostonie.

Tu wersja Beta.

Who is your favorite book cover designer?

zizek

Blogów o okładkach książek jest wiele, ale jednym z moich ulubionych to …by Henry Sene Yee Design. U nas powoli coś się zmienia. Zatem, w celach edukacyjnych warto przejrzeć sobie, jak to inni robią.

Miejsca, ktorych nie ma.

Kowloon Walled City, blok o podstawie 200 na 150 metrow, 500 budynkow, 50.000 mieszkancow.
Zdjecia, historia i “No joke, man”.

Taschen wiosna/ lato 2008

Po pierwsze Ed Fox, nie jestem fanem stup, a już na pewno nie dziewczęcych, ale ten album zapowiada się naprawdę fajnie.
po drugie Hiroshige -  to coś specjalnie dla mazgai. Duża sztuka XL.
XXL tego zestawienia. Pornograficzny album poświęcony wielkim chujom - dla wszystkich sizequeen. Uwaga! można popaść w czasowa depresję (no chyba że jest się stylistą…)
I mój osobisty faworyt - powojenne Niemcy w zdjęciach Josefa Heinricha Darchingera. Coraz bardziej kręci mnie fotogafia dokumentalna… choć może bardziej to retro.
Są jeszcze Chiny, zbiorówka z I-D czy Pan Wool ale to wszystko znajdziecie na stronie.

How come I never heard of the artists on this site?

Nazwa bloga Free Albums Galore właściwie zdradza już wszystko, co powinniście wiedzieć o jego zawartości. Autor wyszukuje w internecie albumy, które artyści oferują legalnie do ściągnięcia za darmo. Oczywiście znajdziemy tam jakieś gotyckie, smooth-jazzowe czy el-muzyczne koszmarki, ale kiedy trochę pogrzebać w archiwum, można spotkać prawdziwe klejnoty - np. kilka albumów Rapoona. Do tego stare nagrania country, gospel, dużo muzyki poważnej, japoński trip-hop czy produkcje zasłużonych netlabeli w rodzaju AudioTong i Phantom Channel.

P. S. Przez bloga trafiłem na sklep Magnatune, gdzie za 5$ kupiłem brakujący do kolekcji album Rapoona - w tej cenie mogłem sobie ściągnąć płytę m.in. w mp3, bezstratnym FLAC czy wav’each. Pięknie.