03/03/08

*

To nie jest news, wszystko już się odbyło, zostało opisane i jutubowane. Kolorowe magazyny pokazały zdjecia z wystawy, zdjęcia  wystawy i zdjęcia zdjęć. Mnie rozwalił pewien fragment: As expected, the launch of Supreme’s new collection, including the collaboration between Terry Richardson and Kermit the Frog, drew a long queue this morning in SoHo.
A tu film i happy end.

*Nylon

Epos

mc

Michael Caines rysuje (pisze) poemat epicki. Purgastoria jest opowieścią o bohaterskiej podroży szkieletu, który pragnie na nowo stać się człowiekiem. Na swojej drodze spotyka wiele różnych postaci i zwierząt, obdarzonych niezwykłą mocą. Wyłażą inspirację Gilgameszem czy Dante, widzimy zaś dziwaczne stwory, łóżka szpitalne z kroplówką oraz bogów, którzy walczą o swoje miejsce w historii. Wszystko ma swoją logikę i przestrzeń, bez horyzontu.

You are the perfect drug

Skoro Pan T. wraca do łask, warto przywołać Edwarda Goreya (bowiem to jego pracami Mark Romanek zainspirował się na tyle by zrobić teledysk dla Pana T.).

eg

Edward Gorey był pisarzem i ilustratorem, a nawet bardziej gdzieś pomiędzy, gdyż słowo i obraz istnieje u niego jednocześnie i nierozłącznie. Wyjątkowym – jego patrzenie na świat bliższe było bardziej Poe’go niż postmodernistycznej kresce. I na dodatek miał niesamowite poczucie humoru. Napisał i zilustrował ponad 100 książek – taka tytaniczna praca była poniekąd też wynikiem jego sposobu życia. Bez partnera czy partnerki (I’m neither one thing nor the other particularly), miał wielu przyjaciół, ale mimo wszystko samotność było tym, czego potrzebował.

:: dom Goreya ::
:: dokument ::

Since 2005 Antoine d’Agata has had no settled place of residence but has worked around the world.

Nie spodziewałem się że nieostrość może mnie tak zachwycić. Zawsze tego typu akcje kojarzyły się mi z artystyczno /poetyckim rzygiem, tanią tarotową symboliką. D’Agata skurwił ten wszystkie maziaje i prześwietlenia, tworząc fotografie które bolą. Apokaliptyczny świat, burdele, obozy zagłady i choroby mózgu. Te zdjęcia nie wygrają World Press Photo, są na to za straszne. A on w tym wszystkim jest, ujebany syfem po pachy, sam. Pochodzenie zobowiązuje, przecież urodził się w Marsylii.