Completely. But I kind of love it as well.

Jak każdy porządny pedał uważam że sztuka pornograficzna (czy generalnie wszystkie post/pornograficzne sytuacje) to, nielicząc mody, jedyne tematy godne zawracania sobie nimi głowy. Pociągają mnie wszelkie granice i przedmieścia jasnych artystycznych kategorii. /sztuka vs pornografia, pornografia vs post/pornografia. nuda vs blaza./
Opcja ta jest totalnie typowa dla wszystkich homosow, bez względu na to czy bawią się w utopii, berlińskich ruchaniach SM czy h2o. Bycie edgey jest na miejscu i każdy queer artysta pokaże dupę, chuja czy inne zerotyzowane części ciała. nie każdy jest jednak brusemLabrusem/beliną z serią Plecy czy Jeffem Burtonem.
A szkoda, tak musimy brnąć przez wielopiętrowe pokłady gówna zaserwowanego nam przez młodych fotografów (takich głownie oglądam, w sensie ze nie malarzy czy piosenkarzy ale właśnie fotoboysów)
Dziś zmywam cały ten okrutny syf przepięknymi zdjęciami Burtona.
.:bardzo stary tekst:.
.:o albumie. (ale jest tam galeria):.
.:wywiad:.

Zostaw komentarz