Let there be a revival, yeah

Mark Lanegan znowu to zrobił. Kolejna płyta pełna mrocznych piosenek o Jezusie, miłości, grzechu i zbrodni, jak zwykle zaśpiewanych głosem zeskrobanym z samego dna popielniczki. Tym razem pod szyldem Soulsavers - idealna nazwa dla tej mieszaniny gospel, soulu, rocka, country, bluesa, a nawet hip hopu. Przypomina się nieodżałowany Satchel. Trzy piosenki już można sobie odsłuchać. Premiera płyty dopiero w kwietniu, ale spryciarze już sobie ją znajdą.
He was one crazy bugger.
mokasyn | blog

“With small shame for myself and great faith in women
I am the kind who chooses evil and abandons good.”
Amdo Gendun Chophel odebrał tradycyjne wykształcenie w klasztorze Gelug. Nie był zbyt dobrym mnichem. Lubił dziewczyny, za dużo pił. Przez wielu uważany był za wybitnego znawcę Madhjamiki, najwyższej filozoficznej szkoły buddyzmu tybetańskiego.
Gdyby nie to ze ktoś zechcial nakręcić o nim dokument, pewno nigdy nie dowiedzialbym się, że istniał.
Krótka biografa: część 1, część 2.
Wpis w wiki niestety po niemiecku.
Steel packed tight in microchip

Afro Samurai ma wszystko. Grafika jest porządna, Samuel L. Jackson podstawia głos, w tle; każdy odcinek wart milion dolców, RZA, pojedynki, afro-ninja, kawaii dziewczyny, kowboje, roboty i posąg Buddy - doczepiony do czegoś co wyglada jak góra Wudang. Niestety całość wypada przeciętnie. Na szczeście autorzy anime ograniczyli się do 5 odcinków, w planach pełnometrażowy film - jeśli Afro zagra Whitaker może coś z tego będzie - ale raczej Afro zagra Samuel.
Wspominam o tym wszystkim tylko dlatego, żeby przypomnieć serię sprzed 2 lat - Samurai Champloo. Właśnie oglądam cały sezon, 4 raz. Jest coraz lepiej. Jeśli miałbym wywalić cały azjatycki chłam z domu, zostawiłbym tylko to.
Jeśli to was nie przekonuje - zacznijcie od środka - odcinek 23, baseball, w drużynie Japonii: nasi herosi, ninja, staruszek, pies i latająca wiewiórka - w przeciwieństwie do Blanchett w Babel - ktoś z nich zginie na pewno!! Ups, spoiler. Uwaga.
Tu w fatalnej jakości na Youtube
Na zakończenie coś, z zupełnie innej beczki - najgorsza walka - ze wszystkich, wszędzie.
Pali się!
mazgai | fotografia

Okazuje się, że oczywiście istnieje cała grupa osób, która uwielbia zajmować się dymem - a dokładnie fotografią dymu. Niektórzy preferują bardziej tradycyjne podejście, inni lubią koloryzować. Przypomina mi to raczej jakieś zwierzątka pod mikroskopem niż zwykły dym. Kółek i tak nie potrafię puszczać.
You have no idea how deep this conspiracy is…
kormak | illuminati, meme

Czy wierzycie w teorie spiskowe? Lepiej się przetestujcie.
V-DAY
cylinder | dźwięki

Stones Throw Records lubi się dzielić muzyką. Specjalnie na walentynki: Peanut Butter Wolf - Valentine’s Mixtape. Tylko do 14′ego lutego.
Feel the love.
Majsterplan
cylinder | illuminati, video

Google. Don’t be evil.
He is the zenith. He is the Mount Everest of inebriation.

Jako mały dzieciak zafascynowany profesjonalnym wrestlingiem miałem okazję widzieć jakąś jego walkę - zapamiętałem głównie podkrążone oczy i wielkie baki. Niestety wówczas Andre The Giant już był jedną (gigantyczną) nogą na emeryturze. Szkoda. W magazynie “Modern Drunkard” znaleźć można niesamowity artykuł jemu właśnie poświęcony - jak się okazuje, Andre był pijakiem, i to jakim!
Think about it: 119 beers in six hours. That’s a beer every three minutes, non stop. That’s beyond epic. It’s beyond the ken of mortal men. It’s god-like.
laurasweden
wolfhead | design, dźwięki, video
Reklama samochodu, niby nic wielkiego, ale w internecie rozpętała się burza. Co to za piosenka, kto ją śpiewa i gdzie można kupić ten album. Wielki zonk, cisza i zero informacji. Oczywiście my już to wiemy: piosenka napisana specjalnie dla saaba, zostanie wkrótce wydana na specjalnym singlu, a pani która śpiewa to Frida Örn. Owa Pani gra w pewnym zespole, ale szczerze mówiąc mi wystarczy reklama. Świetne zdjęcia i bardzo sentymentalny klimat.
Są zespoły jednego kawałka, jednej reklamy.
In the early to mid-1970s, Peter Berlin created some of the most recognizable gay male erotic imagery
wolfhead | excesy, filmoteka, fotografia, ikona, queer

Nie są to najlepsze fetyszowe zdjęcia w necie, właściwie ich wartość ma znaczenie sentymentalne (choć przecież obrazują współczesną scenę), odsyła mnie do tego co przeminęło, wytarło się w pamięci. Na fali nostalgii przedstawiam Petera Berlina, ikoniczną postać pedalskiej pornografii. Jego strona i bardzo ciekawy dokument ma jego temat.